Siedlisko

W prawie pojecie "siedlisko" funkcjonuje tylko w kontekscie "siedlisko
przyrodnicze".
Natomiast w prawie budowlanym i przepisach pokrewnych nie ma takiego pojecia.
Zbliżone do niego pojecie to "zabudowa zagrodowa" - rozumie się przez to
budynki mieszkalne, gospodarcze i inwentarskie w rodzinnych gospodarstwach
rolnych, hodowlanych lub ogrodniczych oraz w gospodarstwach leśnych, w tym w
Państwowym Gospodarstwie Leśnym Lasy Państwowe.
Urbanista tworzący plan zagospodarowania przestrzennego często używa w tescie
planu pojęcia "siedlisko rolne" - jeśli w tekscie planu wystepuje również
wyjasnienie co rozumie się przez to - to wszystko w porządku. W każdym razie
odsyłam do planu zagospodarowania przestrzennego (przepis lokalny).
A jeśli nie ma tam wzmianki - to hulaj dusza, piekła nie ma.
Pzdr.

 

Budowa na gruncie leśnym

Gość portalu: rooti napisał(a):

> Art 61 mowi o LACZNYM spelnieniu warunkow wymienionych w art 1 do 5.

Tak, ale z kolei kolejne ustepy mowia o wyjatkach:
"4. Przepisów ust. 1 pkt 1 nie stosuje się do zabudowy zagrodowej, w przypadku
gdy powierzchnia gospodarstwa rolnego związanego z tą zabudową przekracza
średnią powierzchnię gospodarstwa rolnego w danej gminie.
5. Warunek, o którym mowa w ust. 1 pkt 3, uznaje się za spełniony, jeżeli
wykonanie uzbrojenia terenu zostanie zagwarantowane w drodze umowy zawartej
między właściwą jednostką organizacyjną a inwestorem."

Czyli wystarczy spełnic laczne warunki:
- teren ma dostęp do drogi publicznej; (prosze zauważyc, że chodzi odroge
publiczna - lokalizacja siedliska z dostepem do drogi prywatnej i oddalonego od
drogi publicznej moze miec problemy)
- istniejące lub projektowane uzbrojenie terenu, z uwzględnieniem ust. 5, jest
wystarczające dla zamierzenia budowlanego;
- teren nie wymaga uzyskania zgody na zmianę przeznaczenia gruntów rolnych
i leśnych na cele nierolnicze i nieleśne...; - czyli juz spelnione...
- decyzja jest zgodna z przepisami odrębnymi. - trudno napisac bez znajomosci
szczegolow.

Pozdrawiam

W Gdyni bada się potrzeby komunikacyjne pasażerów

W Gdyni bada się potrzeby komunikacyjne pasażerów
W Trójmieście bada się potrzeby komunikacyjne pasażerów. W tym celu ZKM
organizuje akcje ankietowe wśród pasażerów. Pytają jakimi liniami ludzie
jeżdzą, o której godzinie, na jakiej trasie, jak oceniaja tabor, kierowców -
czy preferują autobusy czy trolejbusy.
Czy w Łodzi taka akcja byłaby możliwa chociażby jednorazowo?
A poniżej zamieszczam oryginalną treść komunikatu:

Zarząd Komunikacji Miejskiej w Gdyni i Katedra Rynku Transportowego
Uniwersytetu Gdańskiego mają przyjemność poinformować Państwa, że w dniach
23.03. - 20.06.2004 r. przeprowadzone zostaną kolejne badania marketingowe
pt. Preferencje i zachowania komunikacyjne mieszkańców Gdyni.

W dniach 06, 07, 15, 16 i 17.04.2004 r. badania marketingowe będą prowadzone
w gospodarstwach domowych dzielnic: Leszczynki, Grabówek, Działki Leśne,
Śródmieście i Kamienna Góra. Uprzejmie prosimy o życzliwe przyjęcie
ankieterów i udzielenie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu.

Ze względu na to, że pytania kwestionariusza dotyczą także dróg i parkingów
oraz organizacji ruchu drogowego, interesują nas również wypowiedzi osób
niekorzystających z usług komunikacji miejskiej.

A mnie się marzy kurna chata...

Porady techniczne. Domy na wsiach bywają tanie. Generalnie im dalej od miasta
tym taniej. Raczej potrzebny jest samochód. Najlepiej szukać domu blisko miasta
ale przy pobocznych drogach. Nie przy tych głównych, wylotowych. Zadziwiające
jak blisko miasta wtedy można znaleźć głuchą wieś. Kolega znalazł dom za lasem
(jedzie się do niego leśną drogą) na wielkiej polanie, wśród siedmiu
gospodarstw. W mieście!!!
Jest też inny sposób - przenieść dom kupiony gdzie indziej. To łatwiejsze pod
względem formalnym niż budowa. Przeniesienie drewnianego domu - 66 m2 na gotowy
fundament trwa około tygodnia, z wmontowaniem okien i drzwi dzień dłużej. To
oczywiście stan surowy z podłogami, bez instalacji. Robiłem podobne rzeczy.
Chętnie doradzę gdybyś miała jakies pytania.

 

Gory Swietokrzyskie z dwulatkiem

Mieszkam w Górach Świętokrzyskich. Często jeździmy na krótkie wypady. Mogę z
czystm sumieniem polecić: gospodarstwo agroturystyczne w Liskowie (na pweno
znajdziesz w wyszukiwarce) oraz inne, które znajdziesz pod adresem:
www.czterokołowce.pl, a poza tym pałac w Kurozwękach (mają tam także niedrogie
pokoje gościnne i dobre wyżywienie, właściciele - z rodu Popielów fantastyczni).
To z tych tańszych. W Kielcach dobre hotele to Exbud/Kongesowy, Leśny Dwór,
tańszy (ok.120 zł jest La Mar z basenem i kręgielnią).
Jest także nowy motel koło Kielc: Magnolia (0512 305 015 - poza telefonem
niewiele więcej o nim wiem)

ferie 2010

Może spoba jej się podróż na koniec świata?
Zapraszamy do Gospodarstwa Agroturystycznego Powierzówka w
Grabiszycach Górnych koło Leśnej. Wspaniałe miejsce na spacery we
dwoje, ciekawe miejsca do zwiedzania : Zamek Czocha znany z Twierdzy
Szyfrów, zamek we Frydlandzie (w Czechach) Góry Izerskie itd. Nie ma
czasu się nudzić, choć to trochę z dala od ludzi. Wiadomość tel. 075
72 43 319 mail.powierzowka@gmail.com

MAZURY blisko Warszawy :-))))

Pilchy nad jeziorem Ros. Pole namiotowe przy gospodarstwie za psi pieniadz,
bezposrednio nad woda lub pokoje. Dojazd z Warszawy 2,5 - 3 godz. Swietna
plaza, zielona trawa, pomost. Gospodarz nazywa sie Zuzga - Pilchy 35. Pilchy sa
polozone miedzy Piszem a Orzyszem. Skret na Rostki. W poblizu potezny kompleks
lesny - poligon wojskowy. We wsi bar - zarcie podle i drogie - wiec lepiej
samemu sie zaopatrzyc.
Powodzenia

wakacje 2010

wakacje 2010
witam
Szukam gospodarstwa agroturystycznego w obojętnie jakim regionie
Polski, w którym mógł bym spędzić wakacje. Interesuje mnie pokój 2
osobowy z łazienką i mozliwością dostępu do kuchni. Bardzo bym
chciał że by gospodarstwo to graniczyło z linią brzegową jeziora i
było blisko dużych kompleksów leśnych. Za udzielenie wszelkiego
rodzaju informacji z góry bardzo dziękuję.

wakacje na kaszubach

Agroturystyka na kaszubach nad jeziorem Wdzydze
Zapraszamy do gospodarstwa agroturystycznego położonego nad Jeziorem Wdzydze na
Kaszubach.

Idealne miejsce na wakacje, na miejscu jazda konna. Poza tym niedaleko jezioro i
kapielisko, setki kilometrów dróg lesnych, wypozyczalnia sprzętu wodnego.
Kaszuby domki nad jeziorem, miejsce na ognisko, jazda konna. Nasza
agroturystyka to znakomite miejsce
na agroturystyczne wczasy.

Zapraszamy do naszego gospodarstwa agroturystycznego i na naszą stronę
internetową gdzie mogą znaleźć Państwo wiele zdjęć i informacji:
agroturystyka.kaszuby.org

Zywa czy sztuczna?

Tak naprawdę nie rozumiem, kto wymyślił, że sztuczna choinka jest
niby "ekologiczna". Produkowanie tych choinek przecież zanieczyszcza
środowisko, aż hej.
Dlatego zawsze kupuję żywą, pochodzącą, oczywiście, nie z "dzikiego" wyrąbu,
ale z gospodarstwa leśnego. Wtedy wiem, że na miejscu tej choinki na wiosnę
będzie posadzona inna, zatem żadnego zniszczenia lasu nie zachodzi.
Najlepiej, oczywiście, byłoby postawić taką w doniczce, jak to robią diab.lica,
plucha i hania - to jest naprawdę ekologiczne rozwiązanie. :-)

Blackout w Zasadce Dolnej

Blackout w Zasadce Dolnej
Za PAP:
"07.10.2003, Zasadka Dolna:
Wczoraj w nocy w Zasadce Dolnej (woj. pomorskie) mial miejsce pierwszy w
Polsce blackout. Sytuacja miala miejsce okolo godziny 23.30, gdy soltys
Zasadki - pan Marian Trzewie wracal zamroczony z gospodarstwa panstwa
Wilkolakow. W okolicach starej wierzby, obok stodoly panstwa Mosciakow, jego
latarka niespodziewanie zgasla, mimo iz nie dalej jak dwa dni wczesniej
soltys wymienil w niej obie baterie. Do prawdziwej tragedii doszlo jednak,
gdy (mimo zamroczenia) pan Trzewie probowal zapalic swieczke, ktora
natychmiast zgasla na wietrze i wreszcie odpalic flare, skutkiem czego
splonely dwa gospodarstwa oraz czesc szkolki lesnej, z drzewkami
przeznaczonymi na sprzedaz w swieta bozego narodzenia. Obylo sie bez ofiar w
ludziach, a cala miejscowa spolecznosc mimo strat materialnych jest dumna, ze
to wlasnie u nich odbyl sie pierwszy polski blackout."

czy jest piekniejsze miejsce niz Wieliczka

A - jest co oglądać, żadnej z tych rzeczy jeszcze nie próbowałam, nawet nie
wiedziałabym jak to się je ?

Ale widzisz, nie wiem jak to jest, że pomidor zerwany bezposrednio z krzaka
inaczej smakuje niz kupny, tak samo z kalarepą, czy ogórkami, czy z
truskawkami, czy czeresniami, czy nawet jagodami, poziomkami prosto z lasu, a
pamiętasz ostrężnice leśne - jakie to wszystko prosto z krzaków mają inny
wysmienity smak, a tracą ten smak gdy się je kupuje. Kiedys kupiłam jabłka tzw
grochówki pamietne jablonie z Wieliczki, kilogramami wywożone do skupu lub na
bimberki domowe i kiedy te grochówki o tej nazwie kupiłam to stwierdziłam, że w
smaku chyba zaszła jakaś pomyłka.
Ale wiesz mam w ogródku ponoć miniaturkę wisieńki japońskiej, ma już pączki i
to chyba kwiatowe, kurcze ile juz pączków mam w ogrodzie, a kazdy będzie
rozkwitał.
Czekam na na kwiaty glicyny, może w tym roku mi zakwitnie - wiosna jest piekna.
Może mi się uda w niedzielę odwiedzić Wieliczkę.

Na zlecenie Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta i Gminy Wieliczka
przygotowywany jest projekt "Programu ochrony środowiska" - może wreszcie wezmą
się za czystość wokół gospodarstw i za zaniedbane podwórka.
pozdrawiam

Mamy z Żar

Witam. Jestem mamą 3letniej Julci. Co do wolnego czasu z dzieckiem to niewiele
jest miejsc w samym mieście. Mieszkamy na osiedlu Moniszki i mamy tu fajny park
i plac zabaw dla dzieci, uliczki rowerowe i dla rolek. Była sala zabaw ale już
nieczynna, może tylko na wakacje zamknięta. My chodzimy na besen (zimą). Latem
można miło posiedzieć przy fontannie obok zamku i np. zjeść razem lody (w
butiku obok straganów). Albo w kawiarni Agrykola, jest plac zabaw, park. A na
sobotę lub niedzielę polecam gospodarstwo w Bogumiłowie (ok 20km od Żar).Są
kucyki i konie do jazdy, lama,króliki, i wiele innych atrakcji i naturalnie w
menu jest dziczyzna. Pycha. A na spacer lub rowerem do Zielonego Lasu (za
basenem Leśna) można zwiedzić 3 wieże i inne urocze miejsca.Pozdrawiam

dla ostatnich wakacjowiczów

gospodarstwo agroturystyczne "leśna zagroda", Jantar na ul Rybackiej. Domki są
różne ale prawie każdy ma łazienkę i aneks kuchenny.
www.mierzeja.pl/miasta/jantar/jantar7.php?jez=1, bardzo smaczna kuchnia
i świetni gospodarze. Za płotem ośrodek Pemal, jednak kuchnia jest wspólna,
jeżeli chcesz gotować, ale bardzo czysta i naprzeciw placu zabaw dla dzieci,
więc masz je cały czas pod kontrolą. Cała ul Rybacka to wiele ośrodków -
wszędzie cenę należy negocjować

Na rowerek

Na rowerek
Megaścieżka dla rowerzystów

Gmina Połczyn Zdrój przystąpiła do projektu "Green Way - Naszyjnik Północy".
Polega on na przeprowadzeniu szlaku rowerowego, który przebiegał będzie
przez cztery województwa: zachodniopomorskie, kujawsko-pomorskie,
wielkopolskie i pomorskie - informuje "Głos Szczeciński".

Długość ścieżki rowerowej liczyć będzie blisko 900 kilometrów. Na terenie
województwa zachodniopomorskiego ma ona przebiegać m.in. przez wszystkie
gminy Pojezierza Drawskiego. Pomysłodawcą i realizatorem projektu jest
stowarzyszenie na rzecz Rozwoju Miasta i Gminy Debrzno. W jego założeniu
trasa ma przebiegać bocznymi drogami, głównie nad jeziorami, rzekami i
pośród kompleksów leśnych - pisze dziennik.

Pomysłodawcy tak zaprojektowali trasę, by nie ominęła żadnego z atrakcyjnych
turystycznie miejsc, w tym zabytków. Przy szlaku mają powstać gospodarstwa
agroturystyczne, stanice, noclegownie, punkty gastronomiczne. Już niedługo
zostanie wydany specjalny informator o przedsięwzięciu - informuje "Głos
Szczeciński". (PAP)

Kawe podaje i problem salatek poruszam

piotr_c napisał:

> Obawaim się że prosie niesione wodami leśnego
strumienia to już nie ta jakość
> co pstrąg z własnym napedem. Za to w pobliżu
gospodarstwa robi sie zupełnie
> odwrotnie , ciekawa sprawa.

Pstrag jaki pstragi, ciekawsze sa niedzwiedzie polujace
na lososie. Jedyny znany w przyrodzie przyklad stadnego
dzialania niedzwiedzi. U rwonie indywidualistycznych
Polakow odpowiada(lo) to umiejetnosci tworzenia komitetow
kolejkowych.
A juz polski niedzwiedz to bedzie jadl pstragi na lososia
nie spojrzy, by jak mialby w stadzie to juz raczej
pojdzie do zjesc cos pod Zolte Poldupki.

zadanie bojowe

No to fragment poetyckiej prozy.

"Ogary nie poszly w las. Ale echo ich grania i tak slablo coraz bardziej, az
rozplynelo sie w lesnej ciszy. Co jest, kurna, pomyslal doktor Piotr, to chyba
wszystko przez te rozdarta sosne, co mi nia wczoraj Moskale znany rytm wybijali
po glowie. Nie kurna, bez Ototalginu ani rusz, tylko gdzie go szukac, skoro
rospasane chlopstwo napoilo nimi kruki, wrony i inna zywine ? Miedzy
rozpalonymi uszami bohatera biegly setki mysli . Gdy dotarlo do niego, ze po
Ototalgin bedzie musial isc do wsi przez prapolskie zboze, ktorego mialyby nie
slyszec jego skatowane przez kalmuckie zoldactwo uszy, zemdlal. Snil sen o
szpadzie, o szpadlu i nnych ogolnodostepnych sprzetach gospodarstwa
wiejskiego , o szklanych domach czyszczonych Ototalginem, o wiejskiej
anemiczenej dziatwie, bezradnie wyciagajcej po ototalginowe krople swe
wychudzone raczeta ..."

NOCNY WĄTEK

Tak,opowiem,jest to najprawdziwsza prawda jezeli tak mozna powiedziec,
Oto w mojej wsi tz,ok.3km za wsia,zmarl gospodarz ktory mieszkal z zona,dzieci
i rodzina mieszkali juz we wsi,i okolo 3 mies.po rozchodzi sie
wiadomosc "straszy",jego zona zaklina sie ze to prawda,jego syn pewnego dnia
byl tam i rzeczywiscie po strychu cos chodzi ,dudni i cos tam jeszcze,ale bojac
sie wejsc sam na strych,czekal az moze ktos bedzie szedl z pola do wsi to
wejdzie z nim,no i doczekal sie,jeden robotnik lesny szedl puzno do domu,gdy
syn tego co zmarl mowi mu co sie dzieje,zgodzil sie i poszedl z nim,mial lampke
elektryczna{nie bylo pradu jeszcze}i wchodza na strych,a tam co?Cos lezy na
spichlerzu na zboze,i dudniacym glosem gada,NIE SWIEC NA MNIE BO JAK MNIE
ZOBACZYCIE TO POMRZECIE,ci dostali stracha,nie tylko ze nie swiecili na ducha
ale uciekli,przez pare miesiecy to sie dzialo,malo kto tam zachodzil,ludzie
normalnie sie bali.Az pewnego dnia moja ciotka,byle czego ta kobieta sie nie
bala,miala wlasnie przygode z duchem,byla ona saiadka tego gospodarstwa ale
tylko z polem bo mieszkala juz we wsi.
Oto pewnego dnia....CDN.jezeli bedziecie uwazali ze warto,bo i moja osoba tam
zamieszana.

wątek o ludziach :-)

To i ja się przedstawię!
Już od jakiegoś czasu obserwuję i czytam to co się dzieje na tym forum, czasami
nawet sama coś napiszę, i jestem mile zaskoczona kulturą jaka tu występuje co na
forach często się nie zdarza! Wogóle to jestem zafascynowana wiedzą osób tutaj
się udzielających!
Może teraz parę słów o mnie: mieszkam we Wrocławiu ukończyłam AR kierunek -
Techniki Rolniczej i Leśnej i zawsze chciałam pracować albo na wsi - wspaniale
byłoby mieć własne gospodarstwo, ale mało realne; albo w lesie! Niestety mamy
takie a nie inne realia i jestem bezrobotna!
Moja przygoda z ptakami rozpoczeła sie niedawno jakieś 3 miesiące temu,
właściwie to zawsze je obserwowałam, ale nigdy nie próbowałam
rozpoznawać.Dopiero od 3 miesięcy staram się to robić i to właściwie jest
zasługa mojego psa, hahaha, bo to on mnie wyciaga z domu na spacery a na nich w
parku zauważyłam mnóstwo różnych ptaszków, aż sama nie mogłam uwierzyć, że jest
ich aż tyle. I tak to właśnie wygląda, przynajmniej nie siedzę w domu!!!
Pozdrawiam Wszystkich Joanna!

Wytyczmy ścieżki rowerowe

Dawno powinno się wymienić tych niedouczonych, bez inicjatywy i leniwych urzędasów z PTTK i Urzędu Miejskiego. Alo kto im da radę?...

Proponuję piękna, łatwą trasę:
Pierwsza trasa- łatwa, dla rodziny (tata, mama i dzieciaki od 10 lat.
Płock Góry wjazd obok starej cegielni, Ośrodka Transportu Leśnego traktem leśnym do Soczewki, dalej obok słynnego (sic) ośrodka ZSMP wzdłuż jeziora i dalej drogą leśną do mostku (może jest już naprawiony?) na Skrwie lewej, obok gospodarstwa łowieckiego i spowrotem dosoczewki, a następnie do Łącka, do Zdworza i spowrotem do Płocka Gór. Fajne co? A jakie widoki i powietrze. Jakie wrażenia, aż się prosi jechać.
Druga trasa, też piękna, ale rodzajowo inna: Płock Podole Południowe do Grabówki i przez Borowiczki, Pieńki,Rydztno, Wykowo, Kępa Polska, Cieśle, Miszewo Murowane, Łagiewniki i Słupno do Płock Zielony Jar.
Pycha jazda, też rodzinna.

A urzędasów w łeb!!!!!!!!!!!!!!!

miejsce na Sylwestra


Witam...
Wczoraj nieoczekiwanie zwolnily nam się miejsca. Rezerwacja z września, ale
zdażył się wypadek losowy..
Nasza oferta przygotowana specjalnie dla rodzin z dziećmi, m.in. Wioska Leśnych
Ludzi czyli drewniany plac zabaw dla dzieci, dla dorosłych bilard, altana
biesiadna, platforma na grill i inne atrakcje. Zastanawiam się czy się
rozpisywać, bo to tuz tuż..
Zapraszam na nasze strony: www.lopusze.hg.pl oraz www.lopusze.europoland.pl
Korzystalibyście Pństwo z zupełnie samodzielnych komfortowo przygotowanych
miieszkań!Obiekt posiada kategorię I jako rekomendację Polskiej Federacji
Turystyki Wiejskiej gdzie jesteśmy zrzeszeni jak i Galicyjskich Gospodarstw
Gościnnych. Dom leży na słonecznym stoku góry Łopusze w Beskidzie Wyspowym,
miejscowość Żegocina, 60 km od Krakowa ( z tarasu przy sali bilardowej widać
światła Krakowa!). W okolicy jest mnóstwo atrakcji. m.in. najstarsza kopalnia
soli w Bochni- 20 km, zamek Lubomirskich w Nowym Wiśniczu- 14 km i wiele
innych.
Niedaleko, ok. 3 km stacja narciarska z 5 wyciagami oświetlona do 22.00.
Cena noclegu z uwagi na okoliczności 30 zł od osoby.
W okresie posylwestrowym 25 zł od osoby.
Serdecznie zapraszam!
Gdyby teraz to nie było możliwe, życzę wspaniałego Nowego 2005 Roku!
Pozdrawiamy z naszego słonecznego stoku!
Anna Julia Gas
tel.: 014 6132496 0602259948

c_izula napisała:

> Dziewczyny, znacie moze jakies fajne miejsce, gdzie można byłoby spędzić
> Sylwestra (bez imprezki) z dzieciaczkiem w promieniu powiedzmy do 300 km od
> Warszawy?
>
> I.

Zielone światło dla Ikei

jestem jedna z osob ktore mieszkaly ba tym terenie
1:
zwierzat leśnych i dzikich tam nie ma bo w odległosci 200 m od Pabianickiej
jest sad a 100 metrów dalej pas 10 letniego sosnowego zagajnika o szerokości 10
metrów
2: na tamtym terenie wystepuja okazjonalnie zajace, moze jakis lis ( ale to nie
sa dzikie lisy chyba, pod koniec lat 80tych przy Chocianowickiej w wielu
gospodarstwach chodowano lisy i nutrie na futerka oczywiscie i czasem jakies
zwierzaki uciekaly z klatek
3: ptaki są ale np. bazanty i przepiorki maja swoje miejsca daleko w polach
4: niektóre pola leżały odłogiem gdzieś od 1993 roku czyli o 2 lata wcześniej
niż zainteresowanmie IKEI
5: co do korytarza.. cała część Rudy położona po lewej od Pabianickiej (patrzac
w strone miasta) nie ma zbyt wysokiej zabudowy, max 4-6 pietrowe bloki przy
Odrzanskiej i i Dubois... niska zabudowa jest az do początku alei Włókniarzy...
ALE IKEA ma miec wysokosc do trzech pieter
Pisze to bo tam mieszkałam i można powiedzieć jako dziecko dobrze poznałam
tamte tereny

aaaa ja też słyszałam że IKei kilka razy proponowano "rozwiązanie z dodatkowym
wynagrodzeniem dla urzednika"

Windykacja należności - jak długo mogą dochodzić

Art. 554. k.c. Roszczenia z tytułu sprzedaży dokonanej w zakresie działalności
przedsiębiorstwa sprzedawcy, roszczenia rzemieślników z takiego tytułu oraz
roszczenia prowadzących gospodarstwa rolne z tytułu sprzedaży płodów rolnych i
leśnych przedawniają się z upływem lat dwóch.

Wies Lasowe

Wies Lasowe
Był może ktos ostatnio tam i może powiedzieć, jak wies teraz
wygląda. Jeździłam tam dawniej, wynajmowałam pokój w jednym z
domów. Wieś była na uboczu, na polanie w puszczy. Dochodziło sie
przez las od strony Bondyrza lesnymi i polnymi sciezkami. Od strony
szosy do Józefowa był dukt. Oprócz swiatła i telewizji nie było
żadnej cywilizacji, zadnej tam kanalizacji, łazienek w domach itp.
Był chyba tylko jeden murowany dom, a pozostałe drewniane. Wies
powoli wymierała. Na końcu pod wejsciem do puszczy znajdowało się
opuszczone gospodarstwo. Ciekawa jestem, czy tam dalej jest tak
sielsko, czy tez wieś zamieniła się w agroturystyczną.

Wies Lasowe

eela napisała:

> Był może ktos ostatnio tam i może powiedzieć, jak wies teraz
> wygląda. Jeździłam tam dawniej, wynajmowałam pokój w jednym z
> domów. Wieś była na uboczu, na polanie w puszczy. Dochodziło sie
> przez las od strony Bondyrza lesnymi i polnymi sciezkami. Od strony
> szosy do Józefowa był dukt. Oprócz swiatła i telewizji nie było
> żadnej cywilizacji, zadnej tam kanalizacji, łazienek w domach itp.
> Był chyba tylko jeden murowany dom, a pozostałe drewniane. Wies
> powoli wymierała. Na końcu pod wejsciem do puszczy znajdowało się
> opuszczone gospodarstwo. Ciekawa jestem, czy tam dalej jest tak
> sielsko, czy tez wieś zamieniła się w agroturystyczną.
Oj. nie wiem Dziecko, Jak się dowiem to napiszę. Mariusz pzdr

Tartaki - nadzieja czy przekleństwo?

Arwen to co piszesz jest przemawiające , jednakże powiem Ci ,że zdecydowanie
bardziej odpowiada mi rola przekonywania ludzi na wsi ,że warto zainwestować ,
otworzyć gospodarstwo agroturystyczne , pensjonat wykorzystując przy tym
naturalne walory środowiska w którym żyją. Jeżeli wyrazimy zgodę na
prowadzenie rabunkowej gospodarki leśnej może okazać się ,że za kilka lat nie
będzie juz ani potrzeby ani możliwości przeprowadzania akcji uświadamiającej
Pozdrawiam serdecznie
J

Tartaki - nadzieja czy przekleństwo?

januszx napisał:

> Arwen to co piszesz jest przemawiające , jednakże powiem Ci ,że zdecydowanie
> bardziej odpowiada mi rola przekonywania ludzi na wsi ,że warto
zainwestować ,
> otworzyć gospodarstwo agroturystyczne , pensjonat wykorzystując przy tym
> naturalne walory środowiska w którym żyją. Jeżeli wyrazimy zgodę na
> prowadzenie rabunkowej gospodarki leśnej może okazać się ,że za kilka lat
nie
> będzie juz ani potrzeby ani możliwości przeprowadzania akcji uświadamiającej
> Pozdrawiam serdecznie
> J

Nie do końca mnie zrozumiałeś, Januszu. JA nie chcę wyrażać zgody na bezmyslne
wycinanie lasów.
Ale wiem, że sytuacja na wsi bywa na tyle zła, że ludzie nie mają pieniędzy na
inwestycje, które są niezbędne żeby rozpoczać agroturystykę, nie wiedzą jak sie
do tego zabrać. I to nie jest wina tych ludzi ale ogólnie fatalnej sytuacji.Nie
mogę ich winić, że próbują dawać sobie radę przez wszelkie mozliwe sposoby.
Poza tym nie sądzę żeby groziło nam wylesienie Polski. Od jakiegoś czasu
powierzchnia lasów ciagle wzrasta.
Z czego i ja się bardzo cieszę.
Pozdrawiam.
A.

ROZTOCZE - pomóżcie :-)

Obok Susca polecam REBIZANTY.
W samym Suscu o tej porze mozna sie zatrzymac w pensjonacie "Lesna" .
Pensjonat jest polozony z dala od drogi glownej na lesnej polanie.
Wyzywienie jest doskonale i wytwornie prezentowane przez wlascicielke, ktora
wie doskonale czego potrzebuje glodny lub sparagniony turysta.
Jesli chodzi kwatery to poza Suscem to doskonale kwatery oferuje pobliska
Rybnica, Korkosze, Huta Szumy czy Rebizanty.

Rebizanty polozone sa nad Tanwia u podnoza Bialej Gory, ktora w okresie zimowym
jest doskonalym miejscem wypoczynku i sportu szczegolnie dla poczatkujacych
narciarzy czy saneczkarzy.
W Rebizantach znajdziecie Panstwo sporo gospodarstw agroturystycznych lub
domkow letniskowych, ktore od jesieni stoja prawie puste, bo odwiedzaja je
tylko czasami mysliwi w okresie polowan.
Dlatego mozna tutaj zawsze jeszcze przyjechac spontanicznie.
Jesli sie komus z Panstwa podoba ktorys z domkow to klucze do niego z cala
pewnoscia ma sasiad.
Miejscowosc ta lezy na terenie rzerwatu Puszcza Solska i oferuje milosnikom
spokoju i natury niezapomniane wspomnienia.
Milego wypoczynku!

Ps. Roztocze to my a nie Zamosc i Szczebrzeszyn(nawias ironiczny)!

kuźnie, młyny, warsztaty... i wspomnienia

Podaję. Nieczynny jest młyn wodny na Wieprzu. Budynek w dobrym stanie, mozna z
go zaadaptowac na mieszkanie z młynem. Jest on w Bondyrzu . Obok jest Fabryka
Mebli - Poznanscy, duży wielobranzowy pawilon spozywczy, apteka, bankomat
PeKaO, agencja - placowka Banku Polskiego PKO BP .Jedynie brak poczty. Wieś
Bondyrz jest w ciągu wiosek "potencjalnie uzdrowiskowych". Okolice krajobrazowo
piekne. Blisko Krasnobrod, Zwierzyniec i wielkie kompleksy leśne Roztocza.
Funkcjonuja już gospodarstwa agroturystyczne. Mozna kupić ziemię - za frico.
Urzadzić pola golfoowe (w którejś z dolin), wyciagi narciarskie orczykowe,
załozyć stanine koni, oferowac przejażdzki konne, kuligi....
Masz dobry pomysł.
Tych mlynów mozna by więcej znależć na Roztoczu np. w Majdanie Sopockim (?).
m

Czy ktoś mi pomoże?

Witam, odpowiem Ci w kilku słowach chociaż z pewnością otrzymasz jeszcze wiele
interesujących propozycji...
Oczywiście ,że będziesz mógł wypożyczyć rowery , to często znajduje się już w
ofercie nawet gospodarstw agroturystycznych.
Miejsc do zobacznie jest mnóstwo , trudno w tej chwili wskazać Ci coś
konkretnego, lecz pozwolę sobie zaproponować Zwierzyniec , uważany przez wielu
za stolice Roztocza. Senne miasteczko, ukryte w zieleni, warto odwiedzić
kościół na wodzie a także wstąpić na piwo do miejscowego browaru obowiązkowo
zwierzynieckie ( jak mawia mój kolega z poza roztocza –
„ nie ma jak dobry zwierz w letnie popołudnie,” „przywiozłeś może zwierza”? –
to po mojej wyprawie do Zwierzyńca...) , obiad możesz zjeść w pobliskiej
restauracji Młyn pod warunkiem ,że masz dużo czasu , bo zwykle trzeba poczekać
ponad pół godziny , często warto...
Myślę ,że dobrze powinna zrobić wspinaczka na Bukową Górę , mozna się zmęczyć ,
a na wzniesieniu wspaniała panorama na pobliską malowniczo położoną wieś Sochy,
zaręczam - ten widok może urzec.
Oczywiście obowiązkowo trzeba zobaczyć konikI polskie , TO potomkOWIE tarpanów,
które nawet teraz zima potrafią znaleźć pod dużą warstwa śniegu trawę ,
POŚWIĘCAJA na to całe godziny i zawsze coś znajdą, to niezwykle zaradne
zwierzęta , łatwo trafisz ...., każdy wskaże Ci drogę, podpowiem ,że Ostoja
znajduje się w pobliżu Bukowej Góry , nie wyobrażam sobie także ,żeby nie
wybrać sią na jakis leśny szlak...
pozdrawiam
J

Zagroda Guciów - reklama na portalu GW

stiah napisał:

> Zagroda w Guciowie to chlubny wyjątek - brakuje "pochwalenia" się Roztoczem,
by
>
> stało się szerzej znane. Takich zagród powinno być więcej, bo jest co
pokazać.
> Jak trafić na przykład do miejsca zwanego Huta Złomy? Byłem tam kiedyś dość
> przypadkowo - koniec świata, droga w lesie i trzy domy. Z tego w jednym
> agroturystyka. Cisza, spokój i niesamowity zapach ziół leśnej polany.
> Stiah
Miałam przyjemność poznać panią gospodynię z tego jedynego w Hucie Złomy
gospodarstwa agro.
Właśnie błądziliśmy po lesie szukając cholernego bunkra już ponad godzinę, gdy
dopadły nas ujadające pieski.Okazało się ,że to pieski pewnej pani, która za
moment wychyliła się zza drzew.Udzieliła nam wskazówek jak dotrzeć do
najbliższego bunkra.Potem próbowaliśmy wytropić następne, ale owej pani(nota
bene gospodyni tego gospodarstwa) juz nie było w pobliżu, no i daliśmy sobie
niepocieszeni z tym spokój, bo nie mieliśmy ze sobą mapy.

A bliższe i niższe Roztocze - mekką rowerzystow i

A warto zajrzeć:)
Niektóre rejony przypominaja podgórskie krajobrazy( okolice
Szczebrzeszyna),jest kilka uroczych zalewów( Majdan Sopocki-na przykład), dla
zwolenników leniuchowania i picia piwa browar i park w Zwierzyńcu z zabytkowym
kościółkiem na wodzie(w nocy ładnie oświetlonym).
Dla dzieciaków i nie tylko do zobaczenia Zagroda Guciów i koniki polskie w
Parku Narodowym,
Diabelskie głazy i kamieniołomy niedaleko i daleko od Józefowa,
Na roztoczu południowym raj dla tropicieli bunkrów( jest nowiutki szlak który
od tego roku zaprowadzi Was łatwo do wielu z nich)
Wreszcie piękne rezerwaty , z wodospadzikami( wodospad Jeleń), spokojne urocze
zakątki ze starym drzewostanem i krystaliczną wodą( Gorecko Stare),
oraz Lasy, lasy ,łąki i jeszcze raz lasy a w nich raj dla grzybiarzy , a w
pełni lata raj dla miłośników jagód , malin i jeżyn , a gdzieniegdzie poziomki
też są w dużych skupiskach.
Oprócz tego stare cmentarze zaszyte gdzieś w głębi lasu, czy ruiny przy szlaku(
stara papiernia), albo zdziczałe sady w środku lasu , gdzie chętnie przychodzą
najeść się młode sarny i nie tylko.....
To wszystko warto zobaczyć , mijając na drodze leśnej przydrożną kapliczkę z
ciekawą figurka świętego, a wieczorem odpocząć przy ognisku podziwiając
rozgwieżdżone niebo co noc.
Pozdrawiam
Jednocześnie zapraszam i namawiam do korzystania z gośnności gospodarstw
agroturystycznych, coraz liczniejszych w tym rejonie!
misia@street.pl

gdzie na wakacje w Polsce?

Szczerze polecam Dolinę Baryczy i Stawy Milicke. Byłem tam w zeszłym roku
pierwszy raz i... będę wracał. Cudne lasy, stawy, ogrom ptactwa, krystaliczne
powietrze. W Miliczu i okolicy jest wiele gospodarstw agroturystycznych, pokoi
gościnnych, pensjonatów i hoteli. Przepiękny rejon polski, jeszcze "nie
odkryty", choć ciągną tam już turyści z całej europy, to rodacy jakoś wierzą
tylko w góry, morze i Mazury, a wie ktoś że Stawy Milickie to jeden z 13
najbardziej wyjątkowych obszarów wodno-leśnych na ziemi (objęty programem ONZ)
??? :)

Pozdrawiam.

Polska jak sen wariata

Coś tutaj nie gra...
To wzruszające, że redaktor Gazety od ochrony środowiska przejął się
bałaganem przestrzennym, który nie pozwala na przejechanie przez
Polskę bez licznych odruchów wymiotnych, ale z tego co pamiętam
jakiś rok temu GW w dziale nieruchomości promowała kupowanie ziemi
rolnej i budowę domu w oparciu o zasady zabudowy siedliskowej,
teoretycznie dostępnej tylko ludziom prowadzącym gospodarstwa rolne.
Dostępny był pełen poradnik jak załatwić taką decyzję i strzelić
sobie hacjendę w stylu łączącym klimat zamku nad Loarą, piramid z
Gizy z atmosferą schroniska Murowaniec. Nikt się nie przejmował na
łamach gazety tym, że podmiejskie połacie pól liczące tysiące
hektarów dzielone były do niedawna przez syna rolnika z żoną przy
udziale pierwszego lepszego geodety na działeczki 600 metrów
kwadratowych z dojazdami o szerokości 6 metrów obsługującymi po
kilkaset działek bez jakichkolwiek przestrzeni publicznych. Tak jak
teraz nikt się także nie przejmuje tym, że w tej chwili jest robione
dokładnie to samo tylko, że działki wynoszą po 3000 metrów.
Polacy nie potrzebują doznań estetycznych, można się o tym przekonać
wjeżdżając do dowolnego miasta, gdzie zawsze wspomniany bałagan
przestrzenny poprzedzany jest górami śmieci i gruzu przy bocznych
leśnych drogach, dlatego nie ma pewnie co przesadzać, że jest
brzydko.

podatek katastralny 2000 zł od przecietnej nieruch

1tomasz1 napisał:

> Są. Podbnie jak na całym świecie, nawet w USA. Tyle, że u nas płaci się od
> powierzchni. Tam (pomysł przyszedł z USA) od wartości nieruchomości. Unika się
> tego, że chłop co to ma 300 m2 rozwalającej się chłupy płaci tyle samo
> co 'biznesmen' mający willę z basenem też 300 m2.
> Chyba, że wolisz po socjalistycznemu?

Hektar pod szkłem też nie jest równy hektarowi górskiego pastwiska. ;))

W Niemczech podatkiem gruntowym są obciążone grunty zabudowane, nie zabudowane
oraz budynki. Podstawą opodatkowania określa ustawa o szacowaniu wartości
nieruchomości. Wartość tę ustala się zależnie od rodzaju nieruchomości: 6 proc.
dla gospodarstw rolnych i leśnych; 2,6 proc. dla domów jednorodzinnych; 3,1
proc. dla domów dwurodzinnych i 3,5 proc. dla pozostałych gruntów. Stawki
podatkowe są lokalnie zróżnicowane. We Włoszech pobierany jest podatek od
gruntów zabudowanych, rolnych i pod zabudowę. Podstawa opodatkowania jest
oparta na katastrze lub wartości rynkowej. Stawki są lokalnie zróżnicowane i
kształtują się na poziomie 4 - 7 proc.

Więcej w:
www.panoramafirm.com.pl/acms/ukie/WWW/quest.nsf/0/B1FF780EA4803B2EC1256E860027EC6F?Open&RestrictToCategory=

S.

Pieskie zycie

Pieskie zycie
Proponuje powazna debate w obliczu nieuniknionego opodatkowania
psow.Proponowana kwota 35zl z mozliwoscia zwolnienia od oplat jednego
czworonoga w gospodarstwie wiejskim jest zatrwazajacym sygnalem dla nas
wszystkich!Wyobrazcie sobie te bezdomne psy walesajace sie w miescie i PO
LASACH.Teraz juz jest to zmora dla zwierzat lesnych gdy te niedozywione psiaki
ida cos przekasic.W kazdym niemalze gosp.jest wiecej niz jeden pies i kto za
nie zaplaci?Moze zapytajmy Burmistrza czy bedzie schronisko albo przynajmniej
bezplatna usluga steryzylacyjna,bo inaczej gmina bedzie miala pieniadze a my
wszyscy caca i glodne,wychudone psy,ktore w ramach wymiany beda sobie
podrzucac solectwa.

Mięsożerni są jeszcze w większości, ale czują ...

Uff, cieszę się że dotarło.
emka_waw napisała:

> jakie metody przewidujesz? Zakładam, że jak najbardziej
> humanitarne.

Nic specjalnego. To co dzisiaj jest rutyną - rzeźnie i stopniowa sterylizacja,
tyle tylko, że bez rozmnażania, aż wszystkie stada znikną. Masy zbędnych teraz
rolników i hodowców znajdą zatrudnienie w zalesianiu, rekultywacji i ochronie
przyrody. Największy kłopot będzie na początku z ogromnymi nadwyżkami zbóż i
pasz, ale może da się to przerobić na jakis nawóz do cofania pustyń.

> Jak rozumiem, według ciebie to usprawiedliwi ich śmierć.

I tak są skazane na rzeź. Aby pokazać wielkoduszność mojego programu, mogę
założyć nawet, że pozwolimy umrzeć każdemu zwierzęciu śmiercią naturalną.

> ja postuluję, żeby skoncetrować się na hodowli
> ekstensywnej, w małych gospodarstwach oraz humanitarnej i bezbolesnej śmierci
> zwierząt! Bo wtedy człowiek nie powinien mieć wyrzutów sumienia

Mnie nie chodzi o jakieś wyrzuty sumienia, ale o ochronę przyrody. Sztuczna
hodowla nieleśna, także ekstensywna, jest szkodliwa dla przyrody. Mogę zgodzić
się tylko na hodowlę zwierząt w warunkach naturalnych oraz domowych, np. psy
tylko pod warunkiem, że wyżywią się z upolowanego mięsa, krowy tylko na
naturalnych polanach leśnych i łąkach, i to bez gromadzenia siana czy innych
pasz na zimę - muszą sobie same dawać radę, jak jelenie czy bizony.

dane GUS na temat gminy Bircza

Wydaje mi się, że mieszkańców jest około 7,5 tys.
Bezrobocie jest największe w całej okolicy, ale dużo osób pracuje "na czarno" u
ajentów leśnych".
Oprócz tego przeczytałem w informatorze gminnym, że w gminie mamy 2547
prywatnych gospodarstw rolnych, z tego 43,7 % poniżej 1 ha i 44,3 % od 1 do 5
ha !

kłusowanie na wilki !

zabito 2 wilki
"Myśliwi zabili dwa z czterech wilków, które pozwolił odstrzelić minister
środowiska. Jeden z drapieżników został zabity niedaleko hodowli owiec.

- Stało się w pobliżu gospodarstwa Antoniego Dydaka w Rabem. Drugi wilk został
zabity koło Ustrzyk Dolnych - informuje Joanna Budzaj, rzecznik wojewody
podkarpackiego.

Odstrzału wilków domagali się gospodarze z Rabego. Tam w ostatnim czasie wilki
robiły pogrom w biały dzień, zagryzały owce i uwiązane na łańcuchach psy. Dały
się we znaki również hodowcom z gmin Czarna, Lutowiska i Ustrzyki Dolne.
Minister środowiska zgodził się odstrzał czterech drapieżników, ale obwarował
to kilkoma ograniczeniami. - Wilki mogą być odstrzelone tylko poza zwartymi
kompleksami leśnymi, ich eliminacji mogą dokonać wyznaczeni imiennie myśliwi,
którzy każdorazowo przed wejściem w teren muszą się zwrócić do jego zarządcy,
by określił warunki przebywania myśliwego - przypomina Edward Marszałek z
Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych. O każdym zastrzelonym wilku informowany
jest wojewódzki konserwator przyrody oraz lekarz weterynarii lub pracownik
naukowy PAN w Ustrzykach Dolnych.

Na Podkarpaciu, głównie w Bieszczadach i Beskidzie Niskim, żyje ok. 400 wilków.
W ubiegłym roku drapieżniki zabiły 373 owce, 21 krów i cieląt, 29 kóz i 2
konie. Za wyrządzone szkody wojewoda wypłacił rolnikom 187 tys. zł."
miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,3107117.html

giełda agroturystyczna

giełda agroturystyczna
W sobotę, tj. 12 kwietnia (od 10.00 do 18.00) i w niedzielę, tj. 13 kwietnia
(od 09.00 do 15.30) w budynku Wydziału Leśnego Akademii Rolniczej w Krakowie
(przy al. 29 Listopada 46) odbywać się będzie XI Małopolska Giełda
Agroturystyczna.
WSTĘP WOLNY! Pomimo ze jest to Małopolska giełda co roku na niej prezentuje
sie sporo gospodarstw , stowarzyszeń i innych instytucji zajmujących sie
promowaniem turystyki itp. itd. z poza regionu Małopolski. Rok temu jak
zwiedzałem giełde były gospodarstwa nawet z Suwalszczyzny, Byli tez z naszych
stron a konkretnie pszczelarze z Lubaczowa albo Oleszyc( juz nie pamietam
dokładnie)Może wybierze sie ktos z naszych gospodarzy. Ja jako widz byłem juz
na niej 2-krotnie i uważam że jst to ciekawa forma promocji swojego regionu a
co najważniejsze mozna podpatrzeć co? i jak? promują inni. Pozdrawiam i Zapraszam

Dyskusja o poszerzaniu granic administracyjnych...

> Jest to pierwszy tak wszchstronny ...

... tylko nie wszedzie precyzyjny. Nie wiem jak w innych gmianch, ale w
Osielsku:
a) Bydgoszcz chce dołączyć otulinę ul. Smuklaskiej + około 300 ha lasu, ktore
tą otuliną nie są.
b) Osielsko nie zabiego nawet o 1 cm2 Leśnego Parku Kultury i Wypoczynku, tylko
o tzw. Mały Niemcz przyłączony do Bydgoszczy za Gierka, a składający się z
kilku gospodarstw przy ul. Jeździeckiej, których mieszkańcy korzystają ze szkół
gimnazjów, kościła, komunikacji gminnej Osielska.

Drewna nie ma, taśmy stanęły

> drewna to byloby dosc gdyby na kazdym krzaczku lap nie trzymaly lasy panstwowe

Odwrotnie - drewno jest, bo na każdym krzaczku łapę trzymają lasy państwowe.
I mówię to jako konsument, którego monopol LP niejednokrotnie wkurzył.
Jednak gospodarka leśna - hodowla, utrzymanie, etc. jest absolutnie na
najwyższym poziomie.
Niemcy np. mogą tylko o takiej pomarzyć. A lasy prywatne, w tym kościelne w ex-
DDR, w Niemczech to obraz nędzy i rozpaczy. Wiem, bo kupuję tam drewno.
O Europie bardziej wschodniej w kontekście gospodarki leśnej nie wspomnę,
ponieważ to czysta abstrakcja.

> nikt rozsadny nie prowadzi prywatnego gospodarstwa lesnego bo nie bedzie mogl
> nic wyciac.

Znam też wiele lasów prywatnych. Faktycznie muszą one koordynować swoje
poczynania gospodarcze z państwową administracją leśną. I dzięki Bogu...

Róznica zasadnicza jest taka, że w lasach państwowych nie ma pogoni za zyskiem,
bo przeciętny leśnik wiele z tego nie ma. Jest za to bardzo wielu pasjonatów,
zarabiających gó..ane pieniądze, którzy za las oddaliby życie i dzięki nim
gospodarka leśna funkcjonuje znakomicie.

W lasach prywatnych jest dokładnie odwrotnie. Gdyby nie prawny nakaz
racjonalnej gospodarki leśnej, najchętniej wycięliby wszystko w pień. Warunek
jest tylko jeden - kasaaaaa!!!! Gotówką, oczywiście, najchętniej bez kwitów.

Wojna o drewno

brednie lesny dziadku
Lasy klada lapke na kazdym drzewku ktore prywatny chcialby sobie wyciac a to
przez koniecznosc uzyskania akceptacji innych lesnych dziadkow a to przez
pobieranie oplaty za takowa akceptacje. a kto prywatnemu zagwarantuje ze mu nie
zabronia wyciac drzewka ktore posadzil w tym celu 30 lat wczesniej?
w ten sposob nie mamy prywatnych lasow dzialajacych na zasadzie gospodarstwa
rolnego (bo to w koncu zwykla uprawa) a co najwyzej male parki na prywatnych
ogrodzonych dzialkach.

Wojna o drewno

a probowales wydzierzawic jezioro? za grosze powiadasz?
chyba staw ze sciekami!

ja znam konkretne przyklady gdzie ludzie dzierzawia stawy i ryb w nich nie
brakuje.

zreszta ja o LP sie nie martwie tylko o to ze istnieje praktyczny choc nie
formalny zakaz prowadzenia wlasnego gospodarstwa lesnego.

Miedzywodzie

Piękna, szeroka plaża, dwa zjazdy dla wózków. Jeśli ktoś nie lubi tłoku, to
niech korzysta z plaży na zachodnich obrzeżach Międzywodzia, w stronę
Świętouścia. Również w tamtym kierunku polecam spacer leśnymi dróżkami,
równolegle do plaży. Zobaczycie, że i w lesie, daleko od centrum, kryją się
ośrodki wczasowe. Tę trasę polecam także na wypady rowerem lub spacery z
wózkiem. W prawo od szosy do Wolina można wybrać się nad jezioro Koprowo. To
trzecia, po morzu i zalewie międzywodzka woda. Wzdłuż tejże szosy, równolegle
do zalewu i Dziwnej, prowadzi ścieżka rowerowa aż do Unina. Tam można skręcić w
kierunku Kołczewa i okrężną drogą wrócić do Międzywodzia. Po drodze, w Kodrąbiu
koniecznie trzeba obejrzeć najprawdziwsze samoloty i helikopter na podwórzu
jednego z gospodarstw!
fotoforum.gazeta.pl/72,2,881,61868697,61874009.html
A w Kołczewie można pograć w golfa, na tamtejszym polu golfowym

Dziki szczaw

Ja urodziłam i wychowałam sie na wsi. I uważam ,że dzieci moje
wychowane w mieście mają o wiele uboższe dzieciństwo niż ja. Mimo,że
musieliśmy pracowaćw polu przy żniwach, sianie, jesienią zbierać
ziemniaki. Zajmować się zwierzętami, doić krowy. Obowiązków było
zawsze dużo.

No ale kto jezdził konno na oklep na starej kochanej Deresce? Pasał
całymi dniami krowy, gdzie robiło się mnóstwo rzeczy, niekoniecznie
pasąc te krówki.Las opodal wsi był ,,nasz" - jagody, grzyby, maliny,
poziomki, zdziczałe truskawki w opuszczonym gospodarstwie.
Budowaliśmy szałasy w lesie, do upadłego bawiliśmy się na leśnej
polanie. I wcale nie potrzebne były nam zabawki, wystarczyła
odrobina wyobrażni. Rzeki tylko nie było, ale był staw.W czasie żniw
cały dzień na polu spędzaliśmy ciężko pracując, a wieczorani do
północy graliśmy w ,,dwa ognie". Ech było , minęło i nie wróci.

Potem już woziłam starszą córkę i ona mówi, ze też najfajniesze
wspomnienia ma właśnie z pobytu na wsi.Blokowisko nie daje takich
możliwośći zabawy jak pole, łąka czy las.

Inż. Budownictwa a uprawnienia architektoniczne

Uprawnienia architektoniczne w ograniczonym zakresie nadaje Polska
Izba Inzynierow Budownictwa. Tak wiec to ta organizacja wyda Ci
dziennik. Dopytaj w PIIB czy musisz miec nowy dziennik czy tez
mozesz praktyke dokumentowac w tym, ktory dostales do konstrukcyjno-
budowlanych.
Na marginesie powiem, ze uprawnienia architektoniczne w ograniczonym
zakresie sa kpina w zywe oczy w stosunku do absolwentow wydzialow
budownictwa. Sa bowiem ograniczone do 1000m3 kubatury NA TERENIE
ZABUDOWY ZAGRODOWEJ. Czyli mozesz sobie zaprojektowac domek na
terenie gospodarstwa rolnego lub lesnego.
Zenujace...

Gdzie na weekend

Gospodarstwo Agroturystyczne Śladków Mały 98, tel. 041) 354 39 29. To jakieś
półtorej godziny jazdy samochodem od Krakowa w kierunku Buska Zdroju. Byłam tam
dwa lata temu z moją córeczką i bardzo nam się podobało. Dobrze karmią:),
warunki niezłe. Okolice dobre do leśnych wycieczek, stawy,a i blisko do parku
zdrojowego w Busku. Pozdrawiam!

Panna Lawenda

> Co mnie bardziej smieszy (wiem, wiem - inne realia) to fakt, ze
panna Lawenda
> przedstawiona byla jako sedziwa staruszka.
>

Chyba jednak nie. Sędziwa staruszka nie wychodziłaby za mąż.Ona
raczej jest przedstawiona jako osoba w średnim wieku, w pełni sił.

Domek nie był taki maleńki, miał salon. Panna Lawenda elegancko
uczesana i ubrana w jedwabną suknię.O kurach jest coś wspomniane,
ale o krowie nic.Karolina Czwarta nie dałaby rady całemu
gospodarstwu, a na parobka Lawendy nie było stać. Sama panna Lawenda
pracą się nie zajmowała. No może ogrodem, coś jak Ania w Złotym
Brzegu, taka gospodyni honoris causa, bez realnych obowiązków.Ale
Ania mając męża lekarza mogła sobie na to pozwolić.
A panna Lawenda żyjąca tak beztrosko w leśnej głuszy może lekko
dziwić.Siedzi z Anią przy kominku, chrupie karmelki i nic a nic nie
martwi się z czego będzie żyła, czy z czego zapłaci podatek.
Przypomina leśną nimfę żyjącą kroplami rosy.

Panna Lawenda

jadwiga1350 napisała:
> Domek nie był taki maleńki, miał salon. Panna Lawenda elegancko
> uczesana i ubrana w jedwabną suknię.O kurach jest coś wspomniane,
> ale o krowie nic.Karolina Czwarta nie dałaby rady całemu
> gospodarstwu, a na parobka Lawendy nie było stać. Sama panna Lawenda
> pracą się nie zajmowała. No może ogrodem, coś jak Ania w Złotym
> Brzegu, taka gospodyni honoris causa, bez realnych obowiązków.Ale
> Ania mając męża lekarza mogła sobie na to pozwolić.
> A panna Lawenda żyjąca tak beztrosko w leśnej głuszy może lekko
> dziwić.Siedzi z Anią przy kominku, chrupie karmelki i nic a nic nie
> martwi się z czego będzie żyła, czy z czego zapłaci podatek.
> Przypomina leśną nimfę żyjącą kroplami rosy.

A mi się skojarzyła postać z któregoś opowiadania (nie pamiętam tytułu), której
duma nie pozwalała na ujawnienie swej nędzy tak wielkiej, że każdy kęs chleba
miała wyliczony, w opinii sąsiadów uważana była za dziwaczkę i ostatniego skąpca.
Ale to nie ta sama historia co Lawendy.

Konna pasja

pierozek_monika napisała:

> www.klub.amigo-konie.pl/index.php tu zapisujemy Maję do
szkółki :)
>
> Maja najpierw przejeździła 2 tygodnie na koloniach, a potem się tak złożyło,
że
>
> wylądowaliśmy na urlopie zamiast w Augustowie, to w Beskidach, jak co roku
> zresztą ;) . Okazało się, że sąsiad nabył konie jako kolejną atrakcję hotelu
i
> Maja od rana do wieczora siedziała przy nich albo na nich.
> Teraz jesteśmy na etapie zakupu sprzętu -najpierw toczek i czapsy
> Pozdrawiam

Hehe :-) witaj w klubie, Moniko :-D
Moja Ola była na jednym obozie, z którego wróciła z tak dużym niedosytem, że
zaraz zapisałam ją na drugi, w stajni, w której uczy się jeździć w ciągu roku -
ten był tygodniowy, ale za to były 3 godziny jazdy dziennie :-D. Trzy dni po
powrocie z tego obozu jechaliśmy na nasze wspólne wakacje do....gospodarstwa
agroturystycznego ze...stajnią, jakżeby inaczej i tam Ola zaliczyła parę godzin
leśnych jazd terenowych. I już kwiczy o cotygodniową jazdę do "naszego"
ośrodka. Tylko patrzeć, a wyrosną jej kopytka ;-)

opodatkowanie uk - polska

Dzięki postom Pana Witolda odnalazłem w końcu nową ustawę o unikaniu podwójnego opodatkowania PL-UK.

Ja to rozumiem, tak, że stałe miejsce zamieszkania mam tam gdzie dłużej przebywam w ciągu roku - czyli pracując ponad połowe roku w UK mam stałe miejsce zamieszkania w UK.

Dalej ustawa definiuje:
Artykuł 6 Dochód z majątku nieruchomego
1. Dochód, osiągany przez osobę mającą miejsce zamieszkania lub siedzibę w Umawiającym się Państwie z majątku nieruchomego (włączając dochód z gospodarstwa rolnego lub leśnego) położonego w drugim Umawiającym się Państwie, może być opodatkowany w tym drugim Państwie.

Czyli dochód z najmu mieszkania w Polsce mogę rozliczyć w Polsce, natomiast dochody z pracy w UK rozliczyć w UK.

Nie bardzo jeszcze rozumiem jak się rozlicza "sytuację przejściwą", tzn. powiedzmy pracuję 2-3 m-ce w Polsce, po czym wyjeżdżam do UK, przenoszę tam rezydencję podatkową. Gdzie rozliczam te dochody z 2-3 m-cy w Polsce? Razem z wszystkimi dochodami z pracy, w UK?

Proszę o fachową opinię.

odsetki sprzed 6 lat!-muszę je płacić?!poradźcie..

Ze strony windykacja.pl
"ODSETKI
Roszczenia z tytułu sprzedaży przedawniają się po dwóch latach zgodnie z art.
554 k.c.

W związku z tym, że odsetki stają się wymagalne osobno za każdy dzień
opóźnienia w spłacie zobowiązania, w ten sam sposób również przedawniają się."

"W art. 554 kodeksu cywilnego ustalono, iż roszczenia z tytułu sprzedaży
dokonanej w zakresie działalności przedsiębiorstwa sprzedawcy, roszczenia
rzemieślników z takiego tytułu oraz roszczenia prowadzących gospodarstwa rolne
z tytułu sprzedaży płodów rolnych i leśnych przedawniają się z upływem lat
dwóch."

Pomoc w badaniach do pracy dyplomowej

Pomoc w badaniach do pracy dyplomowej
Witam wszystkich serdecznie! Jestem studentem piątego roku kierunku
Technika Rolnicza i Leśna na Zachodniopomorskim Uniwersytecie
Technologicznym. Piszę do was z ogromną prośbą. Proszę was o pomoc w
związku z badaniami do mojej pracy dyplomowej, której tematem
jest "Zastosowanie internetu jako narzędzia do badania gospodarstw
rolnych w dobie społeczeństwa informacyjnego". Mają one ankietową
formę. Proszę aby ankietę wypełniali tylko forumowicze którzy
ukończyli 18 rok życia, czyli pełnoletni, posiadający własne
gospodarstwa rolne lub członkowie takich gospodarstw. Z góry
dziękuję za udzieloną pomoc.
Oto link do ankiety
webankieta.pl/ankieta/w1hpsi84c9gs
Pozdrawiam.

Przesiedlenia (!) Niemców to akt sprawiedliwości

Gość portalu: grzes napisał(a):

> Edek, jestes gosciem z kompleksami i cholernie monotematycznym. Jezeli jestes
> Niemcem (w co watpie)to stanowisz najlepszy dowod szowinizmu i buty swojej
> nacji. Zamiast sie pysznic rzekomymi osiagnieciami, lepiej pomysl o jakiejs
> pokucie za Auschwitz. A jezeli jestes Volksdeutschem internetowym polskiego
> pochodzenia, to naprawde sa lepsze sposoby na rozwiazanie osobistych kompleksow
>
> niz wymyslanie sobie innej narodowosci.
> Co do rozwoju cywilizacyjnego Slowian i Niemcow: Po pierwsze, slowianskie
> tereny Czech byly duzo lepiej rozwiniete w porownaniu z Sudetami i Austria.
> Czechy czeskie byly najbardziej uprzemyslowionym regionem Europy Srodkowej w
> XIX i I pol. XX w., podczas gdy Sudety i Austria to byly regiony rolniczo-
> pastersko-lesne. Z jednego z takich pasterskich osiedli w lasach Austrii
> wylonil sie niejaki Adolf Hitler... Dalej: Meklemburgia byla regionem do 1939
> bardziej zacofanym niz jakikolwiek region II RP (moze pomijajac Polesie), a w
> Gorach Taunus jeszcze w latach 30. ludzie zyli w kurnych chatach ze
> zwierzetami. Ta ostatnia informacja jest z ksiazki niemieckiego historyka
> Grunbergera "Historia spoleczna III Rzeszy". To tyle.

"prawdy" walkowane przez Polakow:Niemieckie ziemie wschodnie to byle polskie ziemie,Berlin byly polska osada,Niemcy w 30 latach w wielu landach zyli biedniej niz Polacy(po za POlakami na Polesiu).
Uwierzy ktos w to w Europie?.Polacy nie byli w stanie budowli z cegiel nadas swojej nazwy - mur?(mauer)a majetniejszemu Polakowi nazwy Szlachcic (z niemieckiego Geschlecht)?
Polacy wy frustraci leczycie kompleksy przez siebie wymyslonymi bzdurami?Wiesz chlopie,jaki byl odsetek analfabetyzmu w przedwojennej Polsce i Niemczech.30% do 0,5% na korzysc Niemiec.Jaki byl procent zelektryzowanych gospodarstw:40% do 95% na korzysc Niemcow.
Przypomne,ze elektryczna,podwieszona kolej w Wuppertalu otworzono w 1900
roku.Dla Polakow byl to na pewno jeden z osmiu cudow swiata...
www.wermelskirchen.de/stadt/tourismus/umland/schwebebahn.jpg

Najbardziej odludne...wrocławskie 'osiedle' ;)

Najbardziej odludne...wrocławskie 'osiedle' ;)
We Wrocławiu znajduje się jedno osiedle (choć może lepsza jest
nazwa "osada"), do którego nie ma normalnego dojazdu (tylko bardzo stara
poniemiecka droga; wyjątkowo wyboista i wąska); jest to również jedyna część
miasta, do której nie dociera komunikacja miejska. Miejsce to nazywa się
Lesica i położone jest 3 km za Rędzinem (w którym znajduje się najbliższy
przystanek autobusowy i najbliższa asfaltowa droga). Nigdy tam wprawdzie nie
byłem, ale znajomy zapuścił się tam kiedyś na rowerze i stwierdził, że
miejsce to wygląda jak "1/10 wsi". Niemniej jednak jest tam cztery czy pięć
gospodarstw: mieszka tam więc kilkunastu lub dwudziestu kilku ludzi). Moja
propozycja: zrobić tam w miarę normalną, asfaltową drogę, którą możnaby
puścić kilka przedłużonych kursów 118 dziennie. Wiem, że to się nie opłaca,
bo to aż 3-kilometrowy odcinek, ale chodzi mi o prestiż miasta. Wyobraźmy
sobie, że np. jacyś warszawiacy czy poznaniacy dowiedzą się o istnieniu
takiego miejsca w granicach administracyjnych Wrocławia - przecież nas
wyśmieją i wyzwą od prowincjuszy. Zresztą ktoś kiedyś zbudował normalną drogę
do Janówka (i to przed powstaniem WOŚ), a tamto "osiedle" jest na pewno nie
większe od Lesicy (raptem dwa lub trzy gospodarstwa). Wreszcie droga do
Lesicy (która się nazywa ulicą Wędkarzy) służyłaby nie tylko mieszkańcom, ale
również rowerzystom i wycieczkowiczom (interesujące i rozległe tereny leśne;
fakt, że trochę śmierdzi od pól irygacyjnych), wreszcie samym wędkarzom,
którzy chętnie zapuszczają się w te rejony (w końcu jest tam ich ulica :).
Czekam na opinie w tej sprawie.

Najbardziej odludne...wrocławskie 'osiedle' ;)

leo19 napisał:

> We Wrocławiu znajduje się jedno osiedle (choć może lepsza jest
> nazwa "osada"), do którego nie ma normalnego dojazdu (tylko bardzo stara
> poniemiecka droga; wyjątkowo wyboista i wąska); jest to również jedyna część
> miasta, do której nie dociera komunikacja miejska. Miejsce to nazywa się
> Lesica i położone jest 3 km za Rędzinem (w którym znajduje się najbliższy
> przystanek autobusowy i najbliższa asfaltowa droga). Nigdy tam wprawdzie nie
> byłem, ale znajomy zapuścił się tam kiedyś na rowerze i stwierdził, że
> miejsce to wygląda jak "1/10 wsi". Niemniej jednak jest tam cztery czy pięć
> gospodarstw: mieszka tam więc kilkunastu lub dwudziestu kilku ludzi). Moja
> propozycja: zrobić tam w miarę normalną, asfaltową drogę, którą możnaby
> puścić kilka przedłużonych kursów 118 dziennie. Wiem, że to się nie opłaca,
> bo to aż 3-kilometrowy odcinek, ale chodzi mi o prestiż miasta. Wyobraźmy
> sobie, że np. jacyś warszawiacy czy poznaniacy dowiedzą się o istnieniu
> takiego miejsca w granicach administracyjnych Wrocławia - przecież nas
> wyśmieją i wyzwą od prowincjuszy. Zresztą ktoś kiedyś zbudował normalną drogę
> do Janówka (i to przed powstaniem WOŚ), a tamto "osiedle" jest na pewno nie
> większe od Lesicy (raptem dwa lub trzy gospodarstwa). Wreszcie droga do
> Lesicy (która się nazywa ulicą Wędkarzy) służyłaby nie tylko mieszkańcom, ale
> również rowerzystom i wycieczkowiczom (interesujące i rozległe tereny leśne;
> fakt, że trochę śmierdzi od pól irygacyjnych), wreszcie samym wędkarzom,
> którzy chętnie zapuszczają się w te rejony (w końcu jest tam ich ulica :).
> Czekam na opinie w tej sprawie.

Leo w Krakowie moge Ci wskazac conajmniej dwie takie osady ktore sa pozbawione
komunikacji miejskiej.
Nie sadze abys na podstawie tego mowil o Krakowie jako o miescie
prowincjonalnym w przeciwienstwie do jednej osoby z tego forum
Pozdrawiam

budżetówka

Gość portalu: Pretty napisał(a):
> tezgucio napisał:
> > Uprawa choinek nie podpada pod działalność rolniczą.
> Działalnośc rolnicza jest działalnością w zakresie produkcji roślinnej lub
> zwierzęcej, w tym produkcji ogrodniczej, sadowniczej, pszczelarskiej, rybnej
> i leśnej. Choinka jest rośliną, chyba nie zaprzeczysz.
> Pozdrowienia.

Na razie to ja mam rację.

"Pojęcie działalności rolniczej nie doczekało się na razie jednoznacznego
określenia w obowiązujących przepisach. W myśl art. 2 pkt 3 ustawy z dnia 26
kwietnia 2001 r. o rentach strukturalnych w rolnictwie przyjęto, że jest to
działalność w zakresie produkcji roślinnej lub zwierzęcej, w tym produkcji
ogrodniczej, sadowniczej i rybnej. Natomiast w art. 6 pkt 3 ustawy z dnia 20
grudnia 1990 r. o ubezpieczeniu społecznym rolników rozszerzono tę działalność
o produkcję pszczelarską i leśną.
Istnieją również niejednolite definicje pojęcia rolnika w opisanych wyżej
ustawach. W art. 2 pkt 2 pierwszej ustawy za rolnika uznaje się osobę fizyczną
prowadzącą na własny rachunek działalność rolniczą jako właściciel
(współwłaściciel) gospodarstwa rolnego położonego w granicach Rzeczypospolitej
Polskiej, bez względu na to, czy stanowi ona współwłasność małżonków względnie
została zorganizowana na gruntach będących własnością odrębną jednego lub
każdego z nich. Natomiast w art. 6 pkt l drugiej ustawy stwierdzono, że
rolnikiem jest osoba fizyczna prowadząca także na własny rachunek działalność
rolniczą, jednakże jako posiadacz (samoistny lub zależny) gospodarstwa rolnego
położonego w granicach Rzeczypospolitej Polskiej, a także osoby, które
przeznaczyły grunty prowadzonego przez siebie gospodarstwa do zalesienia. W obu
przypadkach działalność rolnika zbliżona jest do definicji przedsiębiorcy. Daje
temu wyraz projekt zmiany kodeksu cywilnego w art. 431, w świetle którego
przedsiębiorcą jest również rolnik. Takie stanowisko zajęto między innymi w
art. 2 pkt l ustawy z dnia 5 kwietnia 2002 r. o europejskich radach
zakładowych, postanawiając, że jest nim również osoba fizyczna wykonująca
działalność wytwórczą w zakresie upraw rolnych oraz chowu i hodowli zwierząt,
ogrodnictwa, warzywnictwa, leśnictwa i rybactwa śródlądowego. Ustawa ta wchodzi
w życie z dniem uzyskania przez Polskę członkostwa w Unii Europejskiej."

Sąd: Lasy należą do Habsburgów

Do ajaxa
Gość portalu: ajax napisał(a):

> Reprezentujesz filozofię Indian - nie uznajemy prawa wlasności do ziemi,
lasów,
>
> wody, nie uznajemy nawet granic państwowych (unia). Jak Indianie skończyli,
> wszyscy dobrze wiemy. Boli cudza (!) własność. Zazdrościsz i żałujesz, żeś z
> biedoty. Zapewniam cię, że prywatny właściciel lepiej zadba o ten las niż
> wykwalifikowany leśniczy (nawet nadleśniczy) z urzędu. Skończy się rabunkowa,
> masowa wycinka co cenniejszych drzew, zwałka śmieci komunalnych, kradzieże
> drzew przez "miejscowych", wałęsające się psy z okolicznych gospodarstw.
*************************************************************************

Ciekawe, skąd się takie mądre biorą? I skąd taka wiedza?
Lat temu parę miałem nieprzyjemność przez kilka tygodni pracować przy wycince
lasu. Było to konieczne, bo "jeść trzeba". Cięliśmy 20-25 letni las sosnowy, a
drewno poszło "na klepkę" do sal gimnastycznych.
Trzeba tu chyba dodać, że las ten był zasadzony w ramach PLANOWYCH zalesień z
lat 50-tych i 60-tych. I za "bolszewickie" pieniądze.
Wycinka, w której uczestniczyłem odbywała się w takim krótkim okresie, kiedy
całkowicie zrezygnowano z PAŃSTWOWEGO nadzoru nad gospodarką w PRYWATNYCH
lasach. Pod hasłem, że PRYWATNY WŁAŚCICIEL lepiej zadba o swoją WŁASNOŚĆ.
A tu g...no, po naszym pobycie, 4 ha byłego lasu wyglądało jak Westerplatte po
bombardowaniach.
To nie był jedyny kawałek lasu tak potraktowany przez PRYWATNYCH właścicieli w
tym (ok. połowy lat 90-tych) okresie całkowitej swobody gospodarowania PRYWATNĄ
własnością leśną.
Przejedź się ajax'ie choćby przez Suwalszczyznę.
Chlebek, chlebkiem - miałem ja jednak wątpliwości co do sensu takiej leśnej
rzeźni i zapytałem właściciela w trakcie którejś z przerw na papierosa, czy mu
tego lasu nie szkoda?
"Lasu szkoda - odpowiedział właściciel - ale dzieci jeszcze bardziej..."
I to by było na tyle.
Pozdrawiam, G.

Zycie w Toronto ,Ontario Kanada

Wojtku, oczywiscie, ze jest... tylko nie katastralny

Wycinek z jakiejs starej Rzepy:

Obecnie w Polsce system opodatkowania nieruchomości obejmuje
podatki: od nieruchomości, rolny i leśny. Podatki te wpływają do kas
samorządów lokalnych. Podatek od nieruchomości obejmuje grunty,
budynki lub ich części, a także budowle związane z prowadzeniem
działalności gospodarczej. Stawki, z wyjątkiem budowli, są ustalane
kwotowo za metr kwadratowy powierzchni nieruchomości i corocznie
waloryzowane.

Z opodatkowania wyłączone są między innymi drogi publiczne,
nieruchomości zajęte na potrzeby organów jednostek samorządu
terytorialnego, grunty pod wodami płynącymi, budowle służące
działalności rolniczej i leśnej oraz nieruchomości będące własnością
państw obcych lub organizacji międzynarodowych.

Stosowane są też liczne zwolnienia przedmiotowe (np. są nimi objęte
zabytki, świątynie, szkoły itp.), a także zwolnienia podmiotowe (np.
dla jednostek oświatowych i badawczych czy zakładów pracy
chronionej). Ponadto gmina na mocy uchwały może dodatkowo wprowadzać
inne zwolnienia podatkowe na swoim terenie - np. może zwolnić
określone nieruchomości, na których powstaje inwestycja dająca nowe
miejsca pracy.

Podatek rolny obejmuje grunty sklasyfikowane w ewidencji gruntów i
budynków jako użytki rolne lub grunty zadrzewione i zakrzewione na
użytkach rolnych, z wyjątkiem gruntów zajętych na prowadzenie
działalności gospodarczej innej niż działalność rolnicza. Podstawą
opodatkowania jest liczba hektarów przeliczeniowych dla gruntów
gospodarstw rolnych lub tzw. hektarów fizycznych dla pozostałych
użytków rolnych. Podobne zasady opodatkowania obowiązują w podatku
leśnym.

Zycie w Toronto ,Ontario Kanada

Sylwia,

Masz racje. Chodzilo mi o to ze oplaty zwiazane z posiadaniem domu
sa w Polsce nie takie niskie i napewno przekraczaja 70 zl.

A katastralny i tak bedzie swoaja droga - to tylko kwestia czasu.
Nawet w Polsce zdadza sobie z tego sprawe

syswia napisała:

> Wojtku, oczywiscie, ze jest... tylko nie katastralny
>
> Wycinek z jakiejs starej Rzepy:
>
> Obecnie w Polsce system opodatkowania nieruchomości obejmuje
> podatki: od nieruchomości, rolny i leśny. Podatki te wpływają do
kas
> samorządów lokalnych. Podatek od nieruchomości obejmuje grunty,
> budynki lub ich części, a także budowle związane z prowadzeniem
> działalności gospodarczej. Stawki, z wyjątkiem budowli, są
ustalane
> kwotowo za metr kwadratowy powierzchni nieruchomości i corocznie
> waloryzowane.
>
> Z opodatkowania wyłączone są między innymi drogi publiczne,
> nieruchomości zajęte na potrzeby organów jednostek samorządu
> terytorialnego, grunty pod wodami płynącymi, budowle służące
> działalności rolniczej i leśnej oraz nieruchomości będące
własnością
> państw obcych lub organizacji międzynarodowych.
>
> Stosowane są też liczne zwolnienia przedmiotowe (np. są nimi
objęte
> zabytki, świątynie, szkoły itp.), a także zwolnienia podmiotowe
(np.
> dla jednostek oświatowych i badawczych czy zakładów pracy
> chronionej). Ponadto gmina na mocy uchwały może dodatkowo
wprowadzać
> inne zwolnienia podatkowe na swoim terenie - np. może zwolnić
> określone nieruchomości, na których powstaje inwestycja dająca
nowe
> miejsca pracy.
>
> Podatek rolny obejmuje grunty sklasyfikowane w ewidencji gruntów i
> budynków jako użytki rolne lub grunty zadrzewione i zakrzewione na
> użytkach rolnych, z wyjątkiem gruntów zajętych na prowadzenie
> działalności gospodarczej innej niż działalność rolnicza. Podstawą
> opodatkowania jest liczba hektarów przeliczeniowych dla gruntów
> gospodarstw rolnych lub tzw. hektarów fizycznych dla pozostałych
> użytków rolnych. Podobne zasady opodatkowania obowiązują w podatku
> leśnym.
>
>

Majątek wypędzonych

63 lata temu rozpoczęła się Saybusch Action. Pierwszy etap zapoczątkowany 22
września 1940 roku i trwający nieco ponad miesiąc objął wygnanie ok. 20 000
Górali Żywieckich ( według danych okupacyjnych 3 034 rodziny ) na ich miejsce
osiedlono ok. 3 000 ( 623 rodziny ) osadników - umsiedlerów niemieckich. W
ręce oddano ok. 30 % areału uprawnego Żywiecczyzny oraz cały dobytek ( domy,
zabudowania gospodarcze, sprzęty, meble, inwentarz) dotychczasowych
gospodarzy. Beskid Żywiecki został włączony w granice Rzeszy, zlikwidowano
ustawione w 1939 posterunki graniczne na Sole, na pieczątkach
administracyjnych pojawiło się Obershlesien jako nazwa dystryktu.
Kolejne etapy akcji miały objąć wysiedlenie pozostałej ludności i jej
rozszerzenie na cały pas Zachodnich Karpat, aż do połączenia z podhalańskim
Garallenvolkiem. Tereny germańskie miały „ okrążyć” od południa Kraków, by i w
końcu ten mógł „ powrócić do macierzy”.
Na przeszkodzie kontynuowania Saybush Action stanęły względy
praktyczne. Nie znający specyfiki górskiego rolnictwa osadnicy, pomimo
dysponowania polskimi niewolnikami jako siłą roboczą , nie byli w stanie
zapewnić Rzeszy wymaganego poziomu produkcji rolnej. Np. osadnicy z Bessarabii
próbowali w Beskidach siać kukurydzę oraz sadzić krzewy winorośli. Niemcy nie
mogli też zastąpić wykwalifikowanych robotników leśnych (konie używane z
zrywania drzew nie reagowały na niemieckie komendy). Niewolniczej siły
roboczej potrzebowały też zakłady pracy ( Odlewnia Żeliwa w Węgierskiej
Górce ). Część Górali Żywieckich pozostała więc na swojej ziemi, w charakterze
parobków i niewolników. Pozwolono im pozostać w Beskidzie do czasu kiedy
Wehrmacht zakończy swoje zadania.
Saybush Action przebiegła niezwykle sprawnie. Wytypowane do wygnanie
rodziny zaskakiwane były późną nocą. Wioski, przysiółki i pojedyncze zagrody
otaczane były szczelnym kordonem. Górale dostawali 15 minut na obudzenie
rodziny i zebranie ręcznych tobołków. Potem czekał ich marsz do punktów
zbornych a następnie podróż do Generalnej Guberni ( przede wszystkim okolice
Sandomierza).
Sprawność akcji możliwa była dzięki ogromnej pomocy aktywistów Beskidenverein.
Ci, zakochani w tym regionie, przedwojenni jeszcze zapaleni turyści, doskonale
znali beskidzkie przysiółki i polany. Bezbłędnie typowali gospodarstwa, które w
pierwszym należało przeznaczyć dla niemieckich gospodarzy.

Gazdowie ( ci którzy przeżyli ) w większości odzyskali swe gazdówki zrójowane.
Umsiedlerzy poniszczyli sprzęty, powycinali lasy, polikwidowali podłowie.
jeszcze do połowy lat 60 Górale Żywieccy pracowali na zaleczenie ran po
WYPĘDZENIU. Pora na rachunki !!!

Wieś goni miasto

Może gdzieniegdzie tak się zdarza. Ja obserwuję odwrotną
tendencję. Ożeniłem się z dziewczyną ze wsi. Teść pochodzi z
wielodzietnej rodziny (miał 10 rodzeństwa), z gospodarstwa 8
ha. Jego ojciec zmarł w kilka lat po I wojnie światowej w
wyniku ran odniesionych pod Verdun. Wychowała ich samotna
matka, potem pomagało starsze rodzeństwo. Ośmioro osiągnęło
maturę, w tym czworo skończyło studia, już po II wojnie
światowej (ale część zaczęla przed wojną i i osiągnęliby to
samo bez władzy komunistycznej). Teść przed wojną zdał
eksternistycznie maturę, po wojnie skończył Technikum Leśne.

Jego dzieci osiągnęły wykształcenie średnie rolnicze (żona
także szkołę pomaturalną). Dzieci szwagra poprzestały na
wykształceniu zawodowym.

Czyli - edukacyjna i kulturowa degradacja.

Myślę, że przyczyną są aspiracje w rodzinie, a te są sterowane
poczuciem awansu, głównie finansowego, słabo wiązanego z
poziomem edukacji. W tej chwili dochodzi czynnik pauperyzacji.
Dzieci szwagra założyły rodziny i borykają się z trudnościami
finansowymi, bezrobociem lub pracami dorywczymi i wiele
wskazuje na to, że ich dzieci mogą co najwyżej skończyć
gimnazjum. W domu nie ma biblioteczki.

W czasie odwiedzin na wsi widzę też rzeczywiście pewną poprawę
w aspiracjach edukacyjnych - sporo młodzieży dojeżdża na
studia. Ale w dużej części są to dzieci wiejskiej inteligencji,
głównie nauczycieli.

Moje obserwacje są bardzo cząstkowe, nie pretenduję więc do
miana wyroczni. Ale wydaje mi się, że aspiracje edukacyjne
dzieci chłopskich w dalszym ciągu nie są zbyt wysokie.

Bio paliwa

Bio paliwa
Całe koło się zamyka.
Rolników doprowadzi się do nędzy.
Ziemie wykupią bogaci burżuje politycy.
Jeśli nie uda im się jej sprzedać drogo zagranicznikom, to przynajmniej przez
ten okres nie będą stratni bo?
Bo będą produkowali na masową skalę biopaliwa.
Znowu korzyść jednostek kontra korzyść narodu.

A o silnikach idemokratycznym prawie do wyboru paliwa już nie wspomnę.
Niebawem nakażą nam jeść ztucznie chodowane i chemizowane artykuły spożywcze
bo po pierwsze zabronią chodowli naturalnej a po drugie będą chcieli sprzedać
włąsne masowe wyroby.

A taki łądny kiedyś program oglądałem w TVP.
Opowiadał o tym jak to warto jeść smalec, masełko i mięsko zę świnek
pasających się w niewielkich gospodarstwach. że warto jeść chlebuś czarny
pełnoziatrnisty produowany ze zbórz od niewielkich przedsiębiorców rolnych ,
którzy zasilają swe plony nawozem od wolno pasających się niewielkich ilości
krówek świnek i drobiu.

Wszystko łądnie pięknie tylko jak to robić skoro politycy ustalają ustawy
które mają to zniszczyć?
Po pierwsze zostanie zniszczone nasze tradycyjne zdrowe rolnictwo (bo tak
chce unia a naż słabutki rząd poddał się tej decyzji) a po drugie, że rolnika
nie będzie stać i pozbędzie się swych ziem i zdechnie, a taki Polityk będzie
produkował rzepak i zanieczyszczał wtónie spalinami naszą atmosferę. Jak to
mówią: "spoko majonez".

Aha - a unia włąśnie zastanawia się nad wprowadzeniem modelu rolnictwa jaki
my mamy. Oczywiste zalety to:
- produkcja jest ogromna
- zdrowa
- tania
- zaobiega masowej zagłądzie bydła w przypadku zaatakowania taką chorobą jak
bse.

No cóż my po prostu tam u góry jesteśmy nienormalni.

Rzyczę wszystkim polakom wspaniałego rzycia w RK (republika kolesi).

Podkarpacie - broń się przed zagłądą swojego rolnictwa! (wiecie: szkółki
leśne z wierzbą na paliwo [ nie da się później tego draństwa wyplenić] i ten
rzepak, a wy jako parobki u polityków na, kiedyś, waszej ziemi)

Budżet Miasta Łodzi pod znakiem zapytania?

Wkrótce będzie już wszystko w porządku
Dochodami jednostek samorządu terytorialnego w świetle ustawy z dnia 13
listopada 2003 r. o dochodach jednostek samorządu
terytorialnego(Dz.U.03.203.1966) art.3. są m.in. dochody własne pochodzące z
wpływów z podatków od nieruchomości, rolnego, leśnego, od środków
transportowych, dochodowego od osób fizycznych, opłacanego w formie karty
podatkowej, od posiadania psów, od spadków i darowizn, od czynności
cywilnoprawnych, wpływy z opłaty skarbowej, targowej, miejscowej,
administracyjnej, eksploatacyjnej.

Są też nimi dochody uzyskiwane przez gminne jednostki budżetowe gminy oraz
wpłaty od gminnych zakładów budżetowych i gospodarstw pomocniczych gminnych
jednostek budżetowych.

Są nimi także dochody z majątku gminy.

Obecny stan prawny ustawy z dnia 30 czerwca 2005 r. o finansach publicznych
(Dz.U. Nr 249, poz. 2103 i 2104), sugeruje, że środkami publicznymi są m.in.
dochody z mienia jednostek sektora finansów publicznych, do których zalicza się
w szczególności wpływy z umów najmu, dzierżawy i innych umów o podobnym
charakterze, zaś do przychodów własnych, zakładów budżetowych nie zalicza się
dochodów z najmu i dzierżawy oraz innych umów o podobnym charakterze dotyczących
składników majątkowych odpowiednio Skarbu Państwa lub jednostki samorządu
terytorialnego (art.24.2), to jaki jest sens zawracania procesu jawności,
przejrzystości i kontroli finansów publicznych?

Jak widać, sens takowy jest. Projekt ustawy o zmianie ustawy o finasach
publicznych będzie uchwalony jeszcze w tym roku, a wejdzie w życie z dniem 1
stycznia 2007 r. jedno jest interesujące; jak jednostki samorządu będą uchwalać
uchwały budżetowe jeśli nowela nie będzie jeszcze obowiązywać? W projekcie
uchwały budżetowej przygotowanej przez Regionalne Izby Obrachunkowe istnieje
zapis związany ze starym porządkiem prawnym, a mianowicie przychody i wydatki
zakładów budżetowych, jednostek i gospodarstw pomocniczych będą ujawnione w
odrębnym załącznki nr 9 do uchwały. Chyba jednak celowe będzie uchwalanie uchwał
budżetowych po 1 stycznia 2007 r. gdyż znów będzie podobny problem jak z uchwałą
(niezmienioną) na 2006 rok.
Jednym słowem zmieniamy aby nie zmieniać niczego.

Poseł

Stanisław Żelichowski?
Stanisław Żelichowski
[edytuj]
Z Wikipedii
Skocz do: nawigacji, szukaj
Stanisław Żelichowski
Data i miejsce urodzenia 9 kwietnia 1944
Księżostany
Minister ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa
Okres urzędowania od 26 października 1993
do 17 października 1997
Przynależność polityczna Polskie Stronnictwo Ludowe
Poprzednik Bernard Błaszczyk
Następca Jan Szyszko
Minister środowiska
Przynależność polityczna Polskie Stronnictwo Ludowe
Okres urzędowania od 19 października 2001
do 3 marca 2003
Poprzednik Antoni Tokarczuk
Następca Czesław Śleziak
Przewodniczący Klubu Poselskiego Polskiego Stronnictwa Ludowego
Przynależność polityczna Polskie Stronnictwo Ludowe
Okres urzędowania od 6 grudnia 2007
Poprzednik Waldemar Pawlak
Galeria zdjęć w Wikimedia Commons
Kolekcja cytatów w Wikicytatach

Stanisław Żelichowski (ur. 9 kwietnia 1944 w Księżostanach) – polski polityk
ruchu ludowego, inżynier leśnik, poseł na Sejm PRL i RP (IX, I, II, III, IV, V i
VI kadencji), minister środowiska w kilku rządach.

Życiorys

Jest absolwentem Wydziału Leśnego Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, który
ukończył w 1968. W latach 1967-1968 odbył staż w Prezydium Powiatowej Rady
Narodowej w Ostrołęce. Po ukończeniu studiów pracował w leśnictwie.

Od 1969 do 1971 był adiunktem w Nadleśnictwie Ciechanów. Od 1971 do 1993 pełnił
funkcję nadleśniczego Nadleśnictwa Dwukoły.

Funkcję posła po raz pierwszy sprawował z ramienia ZSL w latach 1985-1989 (IX
kadencja Sejmu PRL). Od 1991 nieprzerwanie sprawuje mandat poselski,
reprezentując Polskie Stronnictwo Ludowe. W wyborach parlamentarnych w 2007 po
raz siódmy uzyskał mandat poselski, otrzymując w okręgu elbląskim 6437 głosów.

Pełnił funkcję ministra ochrony środowiska od 26 października 1993 do 17
października 1997 w rządach Waldemara Pawlaka, Józefa Oleksego i Włodzimierza
Cimoszewicza oraz w dniach od 19 października 2001 do 3 marca 2003 w rządzie
Leszka Millera. Jako poseł zasiadał w sejmowej komisji ochrony środowiska,
zasobów naturalnych i leśnictwa oraz komisji do spraw kontroli państwowej. W
latach 1989-1991 pełnił funkcję sędziego Trybunału Stanu.

Od 1970 należał do ZSL. Od 1991 jest członkiem PSL, zasiada we władzach
krajowych tej partii.

Źródła * Strona sejmowa posła VI kadencji

Ogrodnictwo w zgodzie z naturą

Ogrodnictwo w zgodzie z naturą
Zapraszamy na warsztaty permakultury do Ochudna (w Puszczy Białej, 60km od
Warszawy) w dniach 15-16 sierpnia i 17-18 sierpnia do nas na Pryszczową Górę
blisko Lublina (mapka dojazdu oraz plan warsztatów na naszej stronie
www.permakultura.com.pl)

Permakultura pochodzi z połączenia dwóch słów w języku angielskim: permanent –
stały i culture w znaczeniu uprawy lub siedliska. Jest to nowy ruch w naszej
cywilizacji mający na celu współpracę z Naturą, a nie działanie przeciw niej.
Obowiązuje zasada, że nie wyciągamy z ziemi więcej, niż możemy jej zwrócić.
Jest to nowy „ruch” związany z głęboka ekologią, zdrowym holistycznym
światopoglądem, alternatywnym budownictwem oraz odnawialnymi energiami. Jednak
jego korzenie tkwią mocno w przeszłości, w mądrości starożytnych kultur, które
dążyły do zachowania równowagi w przyrodzie i preferowały subtelne cele
„duchowe”, ponad doraźne materialne.

Można przyjeżdżać już w piątek po południu. Koszt warsztatów 50zł od osoby za
dzień z noclegiem. Prosimy też o przywiezienie wegetariańskich produktów do
wspólnego gotowania. Zapewniamy nocleg w domu lub w domku z bali słomianych.

Zdjęcia gospodarstwa oraz poprzednich warsztatów w Ochudnie można obejrzeć na
stronie: picasaweb.google.pl/ekospotkania/Ochudno#

W programie warsztatów znajdą się:

- Lato w ogrodzie permakultury (przedstawiamy nasz ogród)

- Zaczątki leśnych ogrodów

- Jak zbudować tanio domek rotundę z bali słomianych (a la yurta)

na podmiejskiej działce lub na wsi - prezentacja

- Samowystarczalność energetyczna (planowana wyprawa do domu z

ogrzewaniem solarnym, wiatrakiem, bateriami słonecznymi)

- Budowa letniego prysznica, sposoby pasywnego solarnego

ogrzewania wody do kąpieli

- Permakultura w mieście

- Ćwiczenia Tai Chi, Ognisko, Filmy, Muzyka świata, Wspólna

medytacja na rzecz ziemi

Prowadzą:

Andrzej Młynarczyk, Monika Podsiadła,

Organizator:

Adam Będkowski

Program dostosujemy do oczekiwań uczestników i pogody.

Tel. do nas: 692325054

Kawe podaje i problem salatek poruszam

Obawaim się że prosie niesione wodami leśnego strumienia to już nie ta jakość
co pstrąg z własnym napedem. Za to w pobliżu gospodarstwa robi sie zupełnie
odwrotnie , ciekawa sprawa.

Grzyby w ogródku

Usciślę. Hodowanie roślin leśnych rozmnażanych w gospodarstwach ogrodniczych -
jak najbardziej. Wynoszenie grzybów z grzybnią i podłożem, roslin z glebą z
lasu - nie.

:-)
M.

Radni spierają się z Grobelnym o Morasko

Gość portalu: zainteresowana napisał(a):

> to problem nie tkwi tylko w braku planów miejscowych a w zapisach
> obowiązującego studium kierunków i uwarunkowań zagospodarowania
> przestrzennego, które dla znakomitej większości terenów Moraska, Radojewa i
> Umultowa określają grunty jako rolne.

Studium nie jest przepisem prawa miejscowego, w oparciu o który wydaje się
dycyzje administracyjne (o podziale nieruchomości, czy DWZ). Jest tzw. aktem
kierownictwa wewnętrznego. Problem nie polega na tym, że w studium te tereny są
określone jako grunty rolne, tylko problem polega na tym, czy te grunty
uzyskały wcześniej (m.in. przy sporządzaniu miejscowego ogólnego planu z.p.
uchwalonego 6.12.1994 r.) zgodę na zmiane przeznaczenia z gruntów rolnych na
nierolne - art. 61, ust. 1, pkt. 4 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu
przestrzennym

> I tak nie można uchwalić planu miejscowego z przeznaczeniem tych terenów
> pod budownictwo mieszkaniowe, gdyż musi on być zgodny ze Studium.

art. 14, ust. 5 i art. 15, ust. 1 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu
przestrzennym

> Decyzja o warunkach (...) też musi być zgodna ze Studium.

Pierwsze słyszę!!! Nie wynika to z przepisów prawa

> Rada i Prezydent pracują teraz nad Studium, które jeśli zmieni
> przeznaczenie terenów, spowoduje iż odpadnie zasadnicza przeszkoda w
> inwestycjach na tych terenach.

Zmieni przeznaczenie terenów pod warunkiem, że uzyska zgodę na zmianę
przeznaczenia z gruntów rolnych na nierolne. A w zależności od klasy
bonitacyjnej gruntu i powierzchni wydaje ją Wojewoda albo Minister Rolnictwa.
Pierwsza uchwała w sprawie przystąpienia do sporządzenia m.planu.z.p. dla
Moraska była podjęta 27 sierpnia 2002 r. (uchwała nr XCIII/1070/III/2002),
jeszcze za czasów starej ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym. Już wtedy
miasto mogło wystąpić do Wojewody lub/i Ministra Rolnictwa z wnioskiem o zgodę
na zmianę przeznaczenia. Zarówno wtedy, jak i dzisiaj podstawą prawną
wystąpienia jest ta sama ustawa o ochronie gruntów rolnych i leśnych z 1995 r.

> Odrębną zaś sprawą jest to, że Urząd nie wydaje decyzji o warunkach (...)
> dla "siedlisk", których podziały geodezyjne Urząd wcześniej zatwierdził.

Może tylko w jednym wypadku, gdy powierzchnia gruntu, na którym będzie stało
siedlisko przekracza średnią powierzchnię gospodarstwa rolnego w Poznaniu -
art. 61, ust. 4 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym

> Ciągły impas, który nie wiadomo kiedy się skończy jeśli
> Prezydent będzie tak postępował jak dotychczas i wczoraj na Sesji Rady Miasta.

Tu się z tobą zgodzę

ochota na królika

ochota na królika
Królik w chardonnay, śmietanie i leśnych ziołach" 22.10.2009
Nikt, nigdy u mnie w domu nie przyrządzał królika. Pamiętam tylko
zające. Wisiały martwe w dużej kuchni w poniemieckim mieszkaniu,
jakie zajmowaliśmy. Mieszkanie było bardzo duże, a może tylko tak mi
się wydawało. Miałem zaledwie kilka lat. Nie pamiętam.

Ojciec też kiedyś złapał zająca na wsi i przywiózł do domu w
szmacianej torbie, prawie identycznej, jak te które nosi się teraz
na zakupy. Prawie robi duża różnicę, bo te pamiętające PRL, miały
plastikowe uchwyty i nudne wzory cmentarnych kwiatów. Zając był
żywy, małe seduszko strasznie mu pulsowało, nie chciał się z nami
bawić, chował się za regał. Poprosiliśmy tatę, aby go zawiózł do
lasu...

Wracając do królika. Zadałem pytanie babci C, jak go podać. Pamiętam
przecież, że podawałaś dziczyznę na święta. Nie pamiętam jak
smakowała, ale na pewno wszyscy mówili, że jest pyszna i nigdy
wczesniej takiej nie jedli... Musisz długo marynować i dusić w
śmietanie... A patrz tu nowe leki dotsałam.... Zroumiałem, teraz ma
inne menu. Zdawkowa rada okazała sie jednak słuszna.

Królika kupiłem w supermarkecie Piotr i Paweł. Mrożonego. To podobno
idelanie, bo dziczyzna przed przyrządzeniem powinna być solidnie
zamrożona. Kupując i póżniej jedząc to przepyszne danie, chyba nie
pamiętałem ostatnich przed wakacjami zdjęć do serialu, przy którym
pracuję. W gospodarstwie, które wynajmowaliśmy, w klaustrofobicznych
klatkach, upchane były piękne białe zwierzątka, które jadły
zachłannie koniczynę z moich rąk. Były śliczne, ale nie bylo im w
tych klatkach dobrze. Mam nadzieję, że to nie były króliki, które
wylądowały na moim stole.

Kiedy przywiozłem mrożonego królika do domu nie pamiętałem tych
obrazków przedwakacyjnych. Miałem ochotę zrobić coś pysznego,
nadzwyczajnego.

Królik bardzo długo marynował się w oliwie, ziołach i porto. Po 12
godzinnym leżakowaniu w marynacie został podsmażony z każdej strony
na patelni, po czym wrzucony do głębokiego garnka i zalany szklanką
chardonnay.....
a więcej na
podrozeismak.pl/przepisy/po_polsku.html

czy warto przyjechac?

piękne cerkwie prawosławne - odc. 2
Po zwiedzeniu Grabarki, powracamy na droge glowna Siemiatycze-Adamow, kierujac
sie w strone Adamowa. Po przejechaniu Adamowa, dojezdzamy do rozwidlenia drog w
Koterce, jedna z nich, zgodnie z drogowskazem prowadzi do pobliskiego drogowego
przejscia granicznego z Bialorusia - Polowce, a u wlotu drugiej widzimy znak
zakazu ruchu. W naszej podrozy interesuje nas wlasnie ta druga, ktora prowadzi
do cerkwi polozonej na samej granicy. Zostawiamy samochod u wlasciciela
pobliskiego gospodarstwa i po okolo 2-kilometrowej wedrowce docieramy do
szlabanu granicznego. Przy szlabanie skrecamy w lewo, w lesna drozke i po
przejsciu paru metrow ujrzymy ogrodzenie drewnianej cerkiewki w kolorze
niebieskim z trzema zlocistymi kopulami, szczegolnie pieknie wygladajacej w
promieniach slonecznych.

Cerkiew ta powstala na miejscu objawienia sie Matki Boskiej mieszkancom
pobliskiej wsi w dniu Sw. Trojcy w roku 1852. Obok swiatyni znajduje sie
studzienka ze zrodlana woda przykryta daszkiem w kolorze niebieskim.
Przyjezdzajac tu w zwykly dzien zastaniemy panujaca niczym niezmacona cisze.
Warto jednak przybyc w czerwcu w dniu swieta Sw. Trojcy, gdy odbywa sie odpust.
Wowczas mozemy obserwowac ludzi uczestniczacych w obrzedzie liturgicznym,
pijacych cudowna wode oraz przemywajacych nia chore miejsca. W dniu tym zostaje
otwarta granica, aby wszyscy chetni z obu stron mogli wziac udzial w
nabozenstwie.

Aby zobaczyc wnetrze cerkwi musimy miec troche szczescia, trafiajac na
nabozenstwo, gdyz zwykle jest ona zamknieta. Po obejrzeniu cerkwi wracamy do
miejsca pozostawienia pojazdu i dalej jedziemy w kierunku przejscia granicznego
Polowce, po drodze mijajac okoliczne miejscowosci: Tokary, Klukowicze. Po
wyjechaniu z Tokar droga asfaltowa zmienia sie w droge gruntowa o bardzo zlej
jakosci. Jadac wolno, proponuje zwracac uwage na szczyty mijanych starych
chalup. Prawie kazdy z nich jest inaczej ulozony.

www.magazyn.pl/turystyka/article.php?id=281&m1=0&m2=0&kid=74

Co jest dla was ważne na trasie?

1. Jakość dróg.
Turysta rowerowy z reguły porusza się z mniejszym lub większym
bagażem, więc istotna jest jakość dróg. Drogi twarde, w miarę
gładkie, utwardzone. Minimalny ruch samochodowy, drogi boczne,
lokalne. Generalnie turysta rowerowy nie jest typem crossowca, a
noszenie roweru z sakwami po schodach, prowadzenie go po bagnach czy
bezdrożach leśnych do przyjemności nie należy.
2. Oznakowanie.
Jeśli turysta planuje przejechać np. 800 km, to nie może przy każdym
zakręcie zsiadać z roweru, obchodzić wszystkie okoliczne drzewa i
krzaki w poszukiwaniu znaku, który został namalowany 10 lat temu i w
międzyczasie wyblakł bądź zarósł.
3. Mapy i przewodniki.
Dobrze wiedzieć przy planowaniu trasy, którędy będzie prowadziła
droga, gdzie można przenocować, kupić coś do jedzenia itp.
4. Infrastuktura.
Nie każdy turysta rowerowy wozi ze sobą zapas jedzenia na trzy dni,
więc miło byłoby, żeby szlak uwzględniał sklepy czy bary. No i baza
noclegowa - zróżnicowana, od campingów przez gospodarstwa
agroturystyczne, pensjonaty po hotele.

Jeśli chodzi o wybór trasy, to myślę że kryteriów jest tyle, ilu
jeżdżących.

Ja wybieram miejsca interesujące widokowo. Nie bawi mnie specjalne
zwiedzanie atrakcji, zabytków, chcę jechać i patrzeć na zmieniający
się krajobraz, przyrodę. I dlatego ważna jest jakośc drogi, żeby nie
było trzeba jechać z wzrokiem wlepionym przed koło żeby się nie
zabić tudziez walka o przetrwanie na półmetrowej koleinie, kiedy TIR
wyprzedza mnie o 3 cm.

Doświadczenia w turystyce mam głównie zagraniczne.
Niestety jedyna próba jazdy po wielce reklamowanym polskim szlaku
(miłosiernie nie powiem o który chodzi) skończyła się zapakowaniem
rowerów do pociągu i wyjechaniem do cywilizacji, gdzie w normalnych
warunkach, bez walki o życie można się rozkoszować przyjemnością
płynącą z długodystansowej turystyki rowerowej.

Polecam lekturę zagranicznych stron, warto się uczyć np. jak to
robią w Austrii czy Czechach.

Konkurs - Skarbnica wiedzy

Polecam wszystkim wyjazd do miejscowości Polana znajdującej się na południe od
Zalewu Solińskiego, niecałą godzinę drogi górską malowniczą drogą od
Polańczyka.
Jest to bardzo dobra baza wypadowa do pobliskich miejscowości tj. Polańczyka,
Ustrzyk Górnych i Dolnych, a także na szlaki turystyczne (m. in. Połoninę
Wetlińską). Na miejscu znajduje się kilka prywatnych gospodarstw
agroturystycznych, które oferują wygodny nocleg za przyzwoitą cenę (cztery
osoby, cztery dni, codziennie pyszny i obfity obiad, rano świeże mleko od krowy
i domowe wypieki - ok. 500 zł).
Wolny czas można spędzić spacerując po malowniczych okolicznych łąkach, na
których łatwo odnajdziemy piękne konie huculskie z pobliskiej stadniny koni
Tabun (możliwość wykupienia jazd).
Na miejscu znajduje się także kilka sklepów spożywczych, z bogatym
asortymentem, niewielki bar nazywany przez miejscowych "U Żyda" a także dwie
niewielkie galerie, w których kupimy rzeźby, malowidła lub inne rękodzieło
miejscowych artystów (artystek) i zabytkowa kaplica starocerkiewna.

Głównym minusem jest poruszanie się po okolicy (szczególnie samochodem),
podczas gdy sam dojazd do Polany nie stanowi problemu, to przejazd z centrum do
położonych na leśnych drogach domków letniskowych wymaga albo samochodu
terenowego, albo samochodu - czołgu (dla niewprawionych kierowców o zachaczenie
o coś podłogą nietrudno). Osoby bez kondycji chcące pojeździć na koniach w
tamtejszej stadninie muszą przygotować się na 15-to minutową wspinaczkę do
gospodarstwa znajdującego się na wzniesieniu pagórka (jednak warto).

Co warto zabrać? Poza funduszami: środek na komary, ciepłe ubranie na kaprysy
pogody, dobre górskie trapery lub zwyczajne gumowce.

Pozdrawiam,
Filip.

agroturystyka - czemu ludzie nie chcą jeździć

chcialabym i ja zabrac glos-uwazam ze wiekszosc ludzi chcacych
korzystac z gospodarstw agroturystycznych nie do konca zdaja sobie
sprawe z specyfiki zycia na wsi - gdzie w wielu sprawach nie
decyduje zegar czy kalendarz a sama aura,przyroda.(wakacje to czas
wytezonej pracy w gospodarstwie bo trzeba przygotowac i zbierac juz
pokarm dla zwierzat na zime,wiec gospodarze mimo dobrej checi i
dobrego ustosunkowania sie do gosci nie bardzo w pogodne dni maja
czas na dlugie pogawedki-co wcale nie znaczy ze lakcewaza
gosci.jednak sami goscie przy odrobinie pomyslow ,gdy tylko rozejrza
sie dookola maja wiele sposobnosci na ciekawe spedzenie urlopu
zwlaszcza z dziecmi,ale trzeba wiedziec i wczesniej nastawic
pozytywnie siebie i dzieci do miejsca gdzie sie wybieraja ze to nie
zatloczony kurort ale spokojna wies ,ze nie bedzie tam licznych
budek z pseudo zdrowymi potrawami ktore wczesnie przechodza przez
szereg ulepszaczy smakowych -w ktorych czesto jest wiecej chemi niz
naturalnego surowca, ze nie bedziecie odpoczywac na plazy gdzie
czasami nie mozna przejsc a bedziecie lezec na zielonej trawie
nieopodal malego strumyka , uslyszycie swiergot ptakow,odglosy
zwierzat,poczujeci przyjemny podmuch wiatru ....jednak w wiekszosci
przypadkach ludzie nie potrafia tego docenic ale tez i odnalesc sie
w zacisznym miejscu.jezeli przez caly rok brzebywaja w
gwarze,halasie ,tlumie to czesto po kilku dniach calkowitego
wyciszenia chca wracac do tego co bylo.ciesze sie i calkowicie
popieram mame ktora chce spedzic wakacje na wsi z swoimi 3 latkami
by mogly zobaczyc zycie w gospodarstwie polskim.wydaje mi sie ze
nasze dzieci wiecej wiedza o egzotycznych zwierzetach niz o
zwierzetach w naszych gospodarstwach.oj moglabym pisac i pisac o
przewadze aktywnego wypoczynku na wsi nad lezeniem plackiem na
plazy ,chodzeniem sciezkami,traktami lesnymi,polnymy nad
spacerowaniem po zatloczonych ulicach .reasumujac -ludzie nie chca
jezdzic do gospodarstw agroturystycznych -bo brak im pozytywnego
ustosunkowania sie do wsi.pozdrawiam

Budowa kanalizacji...

Budowa kanalizacji...
Od 12 września rusza cykl spotkań z mieszkańcami naszego miasta dotyczących
budowy systemu kanalizacji w Tychach.
Konsultacje będą odbywać się w dzielnicach które objęte będą "Kompleksowym
Programem Gospodarki Wodno - Ściekowej dla Miasta Tychy".
W spotkaniach z mieszkańcami będą uczestniczyć przedstawiciele miasta oraz
przedstawiciele firmy Citec zajmującej się opracowaniem szczegółowych
rozwiązań budowy systemu kanalizacji w Tychach.
Informacje o terminach spotkań pojawią się na plakatach w poszczególnych
dzielnicach. Do mieszkańców trafią również ulotki informacyjne.

Harmonogram spotkań z mieszkańcami w sprawie budowy systemu kanalizacji w
Tychach:

12 września (piątek) o godz. 18.00 ? "Dworek" ul. Miodowa 21
Jaroszowice, Urbanowie, Wygorzele

16 września (wtorek) o godz. 18.00 ? SP 8 ul. Cmentarna 54
Wartogłowie, Zawiść

18 września (czwartek) o godz. 18.00 ? SP 6 ul. Katowicka 102
Czułów, Zwierzyniec

22 września (poniedziałek) o godz. 18.00 ? SP 1 pl. Wolności 4
Mąkołowiec, Stare Tychy

24 września (środa) o godz. 18.00 ? SP 9 ul. Leśna 18
Wilkowyje

29 września (poniedziałek) o godz. 18.00 ? SP23 ul. Jedności 51
Cielmice

Wybrana w drodze przetargu firma Citec S.A. z Katowic opracowuje
dokumentację niezbędną do realizacji "Kompleksowego Programu Gospodarki
Wodno - Ściekowej dla Miasta Tychy". Dokumenty będą gotowe na początku
przyszłego roku.
Programem objętych zostanie około 4,5 tysięcy gospodarstw w dzielnicach
obrzeżnych miasta.
Planowane rozpoczęcie inwestycji to 2005 rok, zakończenie w 2010 roku.
Inwestycja będzie realizowana ze środków Unii Europejskiej z Programu
Fundusz Spójności a także z WFOŚiGW w Katowicach oraz NFOŚiGW w Warszawie.

Społeczeństwo Obywatelskie

Często czytam to forum i czytam forum roztocze. Oczywiście nie bez
przyjemności, ale często łapię się na tym, że jest to miejsce do pisania o tym,
jak cudownie i fajnie jest na roztoczu. "Znalazłem się w zagubionej wsi, gdzieś
wśród lasów, na drodze spotkałem dzika, przenocowałem się w gosp.agro.,
odpocząłem na piękną rzeczką itp"
I nie ma w tym nic złego!!! Problem jest tylko taki, że często rzeczywistość
jest troszkę inna i warto aby ludzie, którzy tyle serca mają dla regionu robili
coś dla niej. (Nie wykluczam oczywiście, że robicie! Piszę moje przemyślenia
podparte ogólnym raportem na temat niskiego zaangażowania Polaków w społeczną
działaność)
Zagubiona romatyczna wieś to miejsce, które w szybkim tempie stanie się
zagubionym betonowym miniblokowiskiem, które jak wiele podobnych pogwałci bez
niczyjego prostestu roztoczański krajobraz kulturowy.
Gospodarstwo agroturystyczne, które z tymże kulturowym krajobrazem ma tyle co
nic. Dom pana gospodarza nie różni się bowiem niczym od domu pana gospodarza
spod np. Siedlec. Oba są OBCE dla naszej kultury i tradycji.
Być może na pięknej rzece planuje się barbarzyńskie (liczne ostatnio!!)
regulacje, które bezpowrotnie zniszczą jej piękno dla nas, osuszając przy tym
mokradła dla ptaków. Na forum będziemy się wtedy odnosić do rzek z dzieciństwa
i pisać jak było cudownie.
Las jak las, będzie rósł i podlegał leśnej działaności gospodarczej (nic w tym
złego!), ale niewiele osób będzie się interesować tym, że ktoś tam zbadał jego
przyrodnicze walory i odkrył, że warto tam zrobić rezerwat. Nikt nie będzie do
tego przekonywał lokalną ludność (to robią nie tylko władze!!!). Polskie lasy
są w coraz słabszej kondycji, warto tam też coś robić.
Nikt też nie będzie lobbował o np. powiększeniu Roztoczańskiego Parku. (nie
wiem czy są takie plany, ale ten dla mnie ten park jest haniebnie mały - gdzie
się ruszysz to granica!), choć wszyscy czerpią z niego korzyści.
Nikt zapewni też nie będzie protestował przeciw zabudowie w jego otoczeniu. W
końcu nikt też nie będzie zwracał uwagi na to JAK I CO się buduje (to co
pisałem powyżej).
Ale wszysce będziemy pisali jak to cudownie jest podładować akumulatory na
roztoczu, podczas gdy z zachowaniem wartości zarówno kulturowych jak i
przyrodniczych jest tragicznie.
Ten kraj zdycha.
Przepraszam jeśli uraziłem. Być może wielu z was działa w
przyrodniczych/kulturowych/społecznych organizacjach, które robią wiele dobrej
roboty. Ja was nie znam.
Smutnym jest tyko fakt, że wg wspomnianego raportu jesteśmy wybitnie biernym
społeczeństwem (działalność społeczna poza wszelkimi standaradami europejskimi)
pozdrawiam

działka siedliskowa

Zarówno w prawie budowlanym, jak i w innych aktach normatywnych nie ma ustawowej
definicji „działki siedliskowej” czy też „siedliska”. Przyjmuje się, że działką
siedliskową jest działka pod budynkami wchodzącymi w skład gospodarstwa rolnego.
(uchwała SN z 15.12.1969 r. III CZP 12/69 OSNC 1970/3/39).

O działce siedliskowej (pomimo niewymieniania tego terminu) mówi między innymi
przepis art. 2 ust. 3 ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych z 3 lutego
1995 r. (Dz. U. z dnia 22 lutego 1995 r.). Wskazuje on, iż gruntami rolnymi są
także grunty pod wchodzącymi w skład gospodarstw rolnych budynkami mieszkalnymi
oraz innymi budynkami i urządzeniami służącymi wyłącznie produkcji rolniczej
oraz przetwórstwu rolno-spożywczemu.

Odnośnie pozwolenia na budowę na terenie działki siedliskowej, to art. 29 prawa
budowlanego z 7 lipca 1994 r. (z późn. zm.) wskazuje, iż pozwolenia na budowę
nie wymaga budowa obiektów gospodarczych związanych z produkcją rolną i
uzupełniających zabudowę zagrodową w ramach istniejącej działki siedliskowej:

a) parterowych budynków gospodarczych o powierzchni zabudowy do 35 m2,
przy rozpiętości konstrukcji nie większej niż 4,80 m,
b) płyt do składowania obornika,
c) szczelnych zbiorników na gnojówkę lub gnojowicę o pojemności do 25 m3,
d) naziemnych silosów na materiały sypkie o pojemności do 30 m3 i
wysokości nie większej niż 4,50 m,

e) suszarni kontenerowych o powierzchni zabudowy do 21 m2.

Należy jednak pamiętać, iż sama kwalifikacja gruntów, jako gruntów rolnych nie
jest wystarczającą przesłanką do uznania nieruchomości za gospodarstwo rolne i,
w konsekwencji, możliwości wydzielenia z niego działki siedliskowej.

Gospodarstwo to musi bowiem posiadać taki areał, który umożliwi prowadzenie
działalności wytwórczej w rolnictwie na zbyt. (wyrok SN z 2.06.2000 r. II CKN
1067/98).

Jeśli działka nie jest działką siedliskową (pytanie mówi o działce budowlanej),
to również nie zawsze wymagane jest pozwolenie na budowę obiektu gospodarczego.
Art. 29 ust. 1 pkt 2 prawa budowlanego mówi, iż pozwolenia na budowę nie wymaga
budowa budynków gospodarczych, wiat i altan o powierzchni zabudowy do 10 m2,
przy czym łączna liczba tych obiektów nie może przekraczać dwóch na każde 1.000
m2 powierzchni działki.

Jeśli więc planowana przez Panią budynku gospodarczego dotyczy budynku
gospodarczego o powierzchni zabudowy do 10 m2, to pozwolenie na budowę nie jest
wymagane.

Budowa taka wymaga natomiast zgłoszenia właściwemu organowi ( art. 30 prawa
budowlanego).

mgr Anna Łochowska

Biebrzański Park Narodowy

Biebrzański Park Narodowy
Informacje są ciekawe. Nie wspomniano nic o bezkręgowcach i o ochronie
przyrody prowadzonej przez byłych pracowników gospodarstw leśnych. A o tym
między innymi można przeczytać na stronie:
www.przyroda.tk

TAK DLA TURNICKIEGO PARKU NARODOWEGO!!!

Inwentaryzacja drzew pomnikowych
Poszukiwania drzew pomnikowych

W dniach 8-11 listopada 2008 odbyły się poszukiwania terenowe
pomnikowych okazów drzew na terenie projektowanego Turnickiego Parku
Narodowego (TPN). Park Narodowy jest planowany na Pogórzu Przemyskim
od początków lat 80'. W 1993 powstała dokumentacja projektowa
określająca wielkość i walory przyszłego parku lecz miejscowa
ludność nie wyraziła wówczas zgody na utworzenie parku narodowego. W
tym czasie przeprowadzono inwentaryzację pomnikowych drzew na
terenie projektowanego parku i złożono ją do zatwierdzenia do Rady
Gminy Bircza. Niestety, drzew wówczas nie zatwierdzono a karty
informacyjne projektowanych pomników przyrody zaginęły.

Rezultatem naszego wyjazdu jest odnalezienie ponad 200 drzew o
wymiarach pomnikowych (buki, jodły, jawory, graby i klony
pospolite). Przeszukaliśmy naturalne starodrzewia leśne na
powierzchni około 300 hektarów. Pocieszający jest fakt, że mimo
prowadzonej na tym obszarze gospodarki leśnej przetrwało aż tyle
starych drzew. Odnalezione przez nas okazy będą zgłoszone do objęcia
ochroną w formie Pomników Przyrody. W akcji wzięło udział łącznie 26
wolontariuszy, dla wielu spośród nas była to pierwsza i zapewne nie
ostatnia wizyta w tym zakątku Polski. Planowane są już kolejne akcje
inwentaryzacyjne oraz specjalistyczne badania przyrodnicze.

Podziękowania za udział / pomoc w akcji dla:
-Koła Naukowego MSOŚ SGGW w Warszawie
-Koła Naukowego Wydziału Leśnego SGGW w Warszawie
-Studenckiego Koła Przewodników Beskidzkich w Warszawie
-Wolontariuszy niezrzeszonych
-Klasztoru Ojców Franciszkanów w Kalwarii Pacławskiej
-Gospodarstwa agroturystycznego Malwa w Kalwarii Pacławskiej
-Fundacji Wild Poland

Dziękuję wszystkim wolontariuszom za aktywnie, wspólnie spędzony
czas i zapraszam na kolejne poszukiwania.

Radek Michalski

ŹRÓDŁO:
www.dziedzictwoprzyrodnicze.pl/pomniki.html
I coś jeszcze na:
www.refa.franciszkanie.pl/index.php?function=show_all&no=109