Nieruchomości

Zakup do 1 ha gruntu nie będzie sprawdzany przez ANR

PAP 22.07.2008 18:00

Zakup gruntu o powierzchni mniejszej niż 1 hektar nie będzie sprawdzany przez Agencję Nieruchomości Rolnych (ANR) - zakłada poselski projekt nowelizacji ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego.
Projekt trafił we wtorek do prac w podkomisji.

Ustawa z 2003 roku przewiduje, że każda umowa kupna lub sprzedaży gruntów wymaga akceptacji ANR. Jest to tzw. prawo pierwokupu, które pozwala Agencji ingerować w transakcje dotyczące gruntów rolnych. Jeżeli ANR uzna, że sprzedawane grunty mogą służyć powiększeniu gospodarstw rolnych, może takie nieruchomości odkupić od ich właściciela.

Transakcje sprzedaży lub zakupu gruntów do 1 ha dotyczą 80 proc. wszystkich transakcji. Według autorów projektu - posłów PiS, sprzedaż tak małych działek nie ma znaczenia dla poprawy struktury gospodarstw rolnych, natomiast angażuje wielu pracowników Agencji.

Od początku obowiązywania ustawy do końca 2007 r. do Agencji wpłynęło 408 tys. umów przenoszących własność nieruchomości rolnych; Agencja skorzystała z prawa pierwokupu w 484 przypadkach. W ub.r. ANR interweniowała 162 razy, kupując 5.369 ha ziemi o wartości 72,4 mln zł.

Posłowie chcą także ograniczyć do 100 ha powierzchnię gospodarstw rodzinnych. W opinii pomysłodawców, obecny limit powierzchni preferowanego gospodarstwa rodzinnego (300 ha użytków rolnych) jest zbyt wysoki. Średnia powierzchnia gospodarstwa indywidualnego w Polsce wynosi około 8 ha.

Projekt nowelizacji wprowadza ograniczenia w zakupie ziemi sprzedawanej przez ANR. Państwową ziemię będą mogli kupować rolnicy, którzy chcą powiększyć swoje gospodarstwo, a nabywana nieruchomość położona jest w gminie, w której muszą być zameldowani przez co najmniej 3 lata.

Posłowie zaproponowali nową definicję rolnika indywidualnego. Jest nią osoba fizyczna, która osobiście prowadzi gospodarstwo rolne o powierzchni do 100 ha i posiada odpowiednie kwalifikacje.

Według projektu, dowodem potwierdzającym posiadanie kwalifikacji rolniczych jest świadectwo albo dyplom ukończenia szkoły, która zaświadcza o zdobyciu umiejętności przydatnych do prowadzenia działalności rolniczej. Wykaz kierunków i zawodów dających wykształcenie rolnicze ma być określony w rozporządzeniu ministra rolnictwa.

(PAP)

 

Jutro wzrost-przelew z ZUS

Cytat:

Juz bylem bliski kupna w poniedzialek 100 ha ziemi PKC ;-)
Ale nie kupie i nie wszyskto jest takie cacy-cacy :-(
Od kazdego hektara placisz podatek rolny wynoszacy w zaleznosci od klasy
ziemi miedzy 100 a 300 PLN.!!! Poza tym musisz zaorac i zabronowac ziemie.



Ni tyle zaorac i abronowac, co uprawiac pole.
A to jest istotna roznica.

Cytat:Koszt zaorania 1 ha to okolo 100 pln a zabronowania 50 PLN.
Gdzie tu jeszcze miejsce na zysk -jesli dotacja wyniesie 350 -400PLN nie
wiem !!!



Zysku nie ma zadnego, wlasnie po to aby miastowe nie wykupywaly ziemi na
odlogowanie.

Nie rozumiem tez skad ten powszechny owczy ped do ziemi ?

Wlasnie go nie ma.
Na przetargach jst pelno gruntow, ktorych nikt nie chce kupowac.
Ziemia nie ma wartosci, bo weszly przepisy, ze ziemie bedzie mogl kupic
tylko rolnik.
Czyli tych swoich 100 ha nikomu nie sprzedaz poza rolnikami.
A rolnik ziemi nie chce kupowac, bo i tak nie bdzie jej uprawial.

I stad leca w dol ceny siedlisk, gruntow rolnych, bo miastowe beda mialy
zakaz kupowania,
a rolnicy ceny nie podbija, a jeszcze obniza.

A ze jest

Cytat:taki od 2-3 tygodni dowiedzialem sie po paru telefonach do specjalistow- jak
tez od nich znam wszyskie powyzsze fakty. Ziemia poodrozala o paredzieisiat
% przez ostatnie kilka tygodni.



Nie podrozala, ale staniala.

Moze byc chwilowy ped, przed wejsciem w zycie ustawy, ktore zezwala na
zakup ziemi tylko rolnikom i to prowadzacycm gospodarstwo tam, gdzie
znajduje sie ta ziemia.

Jest na niej ewidentna gorka -I WIEKSZOSC JA

Cytat:JUZ KUPILA - a wiec nadaje sie ona WYLACZNIE DO SKROCENIA ;-)))))

A jesli poza tym budzet sie rozsypie co jest realne -bedzie wiadomo ze z
doplat nici i bedzie krach na ziemi ;-)

Tylko nie rozumiem -czy Ty o tym nie wiesz - czy jest jeszcze cos innego???



zadzon do agencji wlasnosci rolnej skarbu panstwa.
Szukalismy terenow pod pole golfowe i pokazywano nam duze mapy, a na
nich mnostwo terenow, 50-100-200 ha
do sprzedania, takze dziesiatki przetargow agencji mozna zobaczyc w
internecie.

Zalozmy ze kupiles te 100 ha i wchodzi w ustawa.
I teraz chcesz te ziemie sprzedac.
I komu ja sprzedaz, gdy kupcem moze byc tylko rolnik i to mieszkajacy
tam , gdzie jest ta ziemia.

Zadzwon do agencji.
A potem uprawnienia rolnicze, praktyka, staz, wyksztalcenie i bedzie tak
jak juz dawniej bylo.
Ze gospodarstwo dziedziczyl ten, kto mieszkal na wsi i je uprawial, bo
miastowi nie mieli
uprawnien rolniczych, a gospodarstwa nie mozna bylo dzielic.

Przeciez w unii wartosc maja gryun ty przemyslowe i budowlane,
rolnicze to w Holandii i Danii, bo jest ich malo.
Ale zawod rolnika odchodzi do przeszlosci, tak jak i rybaka.

Jeden farmer gospodarujacy na 1000 ha, zapewni zywnosc dla duzego miasta
i bedzie mial najlepszy, skomputerowyzowany sprzet, bedzie go stac na
inwestycje, szkolenia
i na nowoczesne technologie, w pelni automatyzujace obsluge
gospodarstwa.

Byl okres doplat za odlogowanie gruntow i na to sie chcieli zalapac
rolnicy, majacy grunty niskich klas,
ale funduszy malo i trzeba sadzic las , a to tez troche kosztuje.

Zatem jak jestes ze wsi i pracowales w gospodarstwie i na roli, to wiesz
co cie czeka,
ale dla miastowego to jedynie pochodzic po polu i wrocic do miasta na
noc.

A juz swinie krowy karmic, gnoj zbierac, zapachy w chlewach wachac, to
trza byc prawdziwym gospodarzem .

Jacek

Newsy 2008

Dolnośląska ziemia na sprzedaż

Ryszard Żabiński 2008-07-29 22:09:54, aktualizacja: 2008-07-29 22:26:25

Już za dwa tysiące dwieście złotych można stać się posiadaczem ziemskim. Za taką kwotę można kupić, na przetargu, 900 metrów kw. terenu w Sulistrowicach, w gminie Sobótka.

Wychodzi zaledwie po 2 złote 40 groszy za metr. Teren jednak przeznaczony jest na łąkę i nie ma dojazdu do drogi publicznej. Trzeba go zrobić na własny koszt.

Inna okazja jest w Zbytowej, w gminie Bierutów, w powiecie wrocławskim. Tam 6 tys. mkw. gruntu wyceniono na 91,7 tys. zł, a więc po ponad 15 złotych za metr. Na tym terenie dopuszczalna jest zabudowa mieszkalna. Bardziej trzeba się zastanowić nad zakupem 2400 mkw. terenu rolnego w Jaksonowie, w gminie Żórawina, za 294 tys. zł. Wychodzi po 122 zł za metr. Na gruncie można zbudować dom.

O takich cenach ziemi we Wrocławiu można tylko pomarzyć. Teren o powierzchni 3,67 ha przy ul. Granicznej, niedaleko od lotniska, wyceniono na 26,7 mln zł, a więc 727 złotych za metr.
Na giełdzie trudno zarobić, więc gracze zastanawiają się nad inwestycjami w ziemię. Można ją kupić od kogoś na rynku wtórnym oraz na przetargach organizowanych przez Agencję Nieruchomości Rolnych. Trzeba jednak pamiętać o tym, że przetargi ograniczone dotyczą tylko rolników, natomiast w nieograniczonych, gdzie sprzedaje się ziemię o różnym przeznaczeniu, może wziąć udział każdy.

W I kwartale 2008 roku średnia cena hektara ziemi rolnej w Polsce wyniosła 11 767 złotych i była wyższa od ceny z I kw. 2007 roku aż o 31 proc. Na Dolnym Śląsku w I półroczu na przetargach organizowanych przez wrocławski oddział Agencji Nieruchomości Rolnych osiągnięto średnią cenę 14 861 złotych za hektar.

Ceny ziemi rolnej na Dolnym Śląsku są jednak bardzo zróżnicowane. Najdrożej jest w powiecie strzelińskim - 50 375 zł za hektar. Są to jednak najlepsze ziemie I i II klasy, na których uprawa jest bardzo opłacalna. Drugie miejsce zajmuje powiat wrocławski (25 749 zł za hektar), a dalsze: kłodzki (20 103 zł) i dzierżoniowski (19 594 zł). Najtańsza ziemia jest w powiatach zgorzeleckim i lwóweckim - 7 652 zł i 7 595 zł.

Inwestycje w ziemię przypominają prawdziwą łamigłówkę. Przede wszystkim trzeba wiedzieć, czy teren objęty jest planem zagospodarowania przestrzennego. O cenie decyduje też lokalizacja, dostęp do drogi publicznej i wiele innych czynników.
- Trudno powiedzieć, czy ceny ziemi rolnej będą rosły - mówi Andrzej Jamrozik, dyrektor wrocławskiego oddziału ANR. - Z jednej strony, kurczy się jej ilość w zasobach Agencji Nieruchomości Rolnych, ale z drugiej ważnym czynnikiem są możliwości finansowe zakupu ziemi przez rolników. A te zależą od wyników produkcyjnych, jakie osiągną ich gospodarstwa. W tym roku, ze względu na suszę, będzie znacznie gorzej niż rok temu.

Znacznym ułatwieniem dla inwestorów może być zapowiadana nowelizacja ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. W jej myśl, ANR nie będzie zobowiązana do sprawdzania transakcji obrotu ziemią o powierzchni poniżej hektara i nie będzie korzystała, w takich wypadkach, z prawa pierwokupu.
- To byłoby dla nas wielkie ułatwienie - mówi dyr. Andrzej Jamrozik. - W 2007 roku sprawdziliśmy 5147 takich transakcji, a w tym roku 2330. Sprzedaż tak małych działek nie ma znaczenia dla poprawy struktury agrarnej gospodarstw rolnych, czemu ma służyć ustawa o kształtowaniu ustroju rolnego.

Uwaga, prawo pierwokupu

Agencja Nieruchomości Rolnych ma w stosunku do transakcji kupna ziemi prawo pierwokupu. Jej pracownicy w specjalnym oświadczeniu informują notariusza, czy skorzystają z przysługującego jej prawa. Niekiedy Agencja korzysta też z prawa odkupu nieruchomości kupionej w ANR. Dzieje się tak wtedy, gdy ziemia nabyta od Skarbu Państwa, staje się przedmiotem spekulacyjnego obrotu, lub gdy przemawiają za tym ważne cele publiczne (np. budowa autostrad). Zgodnie z prawem, Agencja oświadcza notarialnie, że dokonała odkupu i wzywa nabywcę do podpisania umowy przenoszącej własność gruntu na rzecz Skarbu Państwa.

Do końca 2007 roku do Agencji wpłynęło 408 tys. umów przenoszących własność nieruchomości rolnych. Z prawa pierwokupu skorzystano w 484 przypadkach.

http://polskatimes.pl/gazetawroclawska/ ... ,id,t.html

JAK TO NAPRAWDĘ JEST Z TĄ POLSKA ZIEMIĄ ?

ZIEMIA IDZIE JAK WODA

Boom na ziemię rolną. W ostatnich miesiącach rolnicy kupują grunty na niespotykaną dotąd skalę. Skąd to nagłe zainteresowanie? Im więcej ziemi, tym większe dopłaty z Unii Europejskiej.

Takiego zainteresowania państwową ziemią urzędnicy większości terenowych oddziałów Agencji Nieruchomości Rolnych nie pamiętają. - Więcej ludzi przychodzi na przetargi. Kupnem zainteresowani są szczególnie rolnicy indywidualni - mówi Tadeusz Olech, wiceszef szczecińskiego oddziału agencji.

Liczby mówią same za siebie. W marcu szczeciński oddział agencji sprzedał 550 hektarów, w kwietniu pod młotek poszło już 800 ha, a w maju - według przewidywań agencji - zostanie sprzedane 1200 ha. W czerwcu może być nawet dwa razy tyle.

Również na Warmii i Mazurach zainteresowanie ziemią rośnie z miesiąca na miesiąc. - Na początku maja ruszają przetargi, mamy bardzo wielu chętnych - mówi Zygmunt Komar, dyrektor olsztyńskiego oddziału ANR. - Dzwonią rolnicy zainteresowani powiększeniem gospodarstw o 20 - 30 ha. Wielu dzierżawców ziemi korzysta z prawa pierwokupu.

Także na wschodzie Polski - w Podlaskiem i Lubelskiem - dzierżawcy coraz częściej zwracają się z wnioskami o wykup państwowej ziemi. - W przeszłości nierzadko udawało się sprzedać grunty dopiero na drugim, a nawet na trzecim przetargu, po obniżeniu ceny. Teraz praktycznie wszystko sprzedaje się już za pierwszym razem - mówi Urszula Krakowska, kierownik w gdańskim oddziale ANR.

W Kujawsko-Pomorskiem - na życzenie samych rolników - zwiększyła się liczba przetargów ograniczonych. Na takich przetargach ziemię może kupić tylko rolnik z gminy, na terenie której leżą grunty.

Skąd taki boom na ziemię? Specjaliści są zgodni: głównie z powodu przystąpienia do Unii.

- Rolnicy oceniają, że po wejściu do Unii Europejskiej im gospodarstwo będzie większe, tym przyniesie większe korzyści - tłumaczy Grzegorz Smytry, kierownik sekcji gospodarowania zasobem Agencji Nieruchomości Rolnych w Bydgoszczy. Rzeczywiście - wysokość unijnych dopłat, zależeć będzie od wielkości gospodarstwa. Opłaca się więc dokupić gruntów.

Rolnicy kupują zresztą nie tyko ziemię państwową. Aleksander Jakoniuk, zastępca dyrektora łódzkiego oddziału Agencji Nieruchomości Rolnych widzi też ruch na rynku ziemi prywatnej.

Rolnicy wybierają najlepsze grunty. - Mamy problem ze sprzedażą ziemi 5 - 6 klasy: miesięcznie wystawiamy na przetargach od 40 do 60 działek, a bywa, że sprzedajemy 10 - mówi Jan Wojda z ANR w Lublinie.

Na Pomorzu Zachodnim największym zainteresowaniem cieszą się tereny rolne koło Pyrzyc, Stargardu, Gryfic. Tam są jedne z najlepszych jakościowo gruntów w Polsce. O ile średnia cena hektara w regionie utrzymuje się na poziomie 4,5 tys. zł, o tyle w okolicach Pyrzyc - gdzie przeważają czarnoziemy - sięga 10 tys. zł za hektar.

Na wzrastające zainteresowanie ziemią ma wpływ jeszcze jeden czynnik - w ubiegłym roku sprzedaż była ograniczona, bo agencja - wobec niejasności przepisów - trzymała grunty na ewentualne rekompensaty dla zaburzan. Na początku roku przepisy się zmieniły i mogą już ziemię sprzedawać.

Są też inne przeszkody w sprzedaży państwowej ziemi, dotyczy to głównie Wielkopolski i Łódzkiego. - Około 80 proc. ziemi w regionie to ziemia, wobec której byli właściciele zgłaszają roszczenia - mówi Paweł Wachowiak, zastępca dyrektora poznańskiej Agencji Nieruchomości Rolnych. Takich gruntów sprzedawać nie można.

Andrzej Stankiewicz korespondenci "Rz"

VIDE: dzisiejsza RZEPA
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040423/kraj/kraj_a_1.html

 

Ziemia rolna dla rolnika?

http://www.rzeczpospolita...onomia_a_3.html

Kolejki chętnych ustawiają się po ziemię rolną

Tłok na przetargach, galopujące ceny i donosy do polityków na agencję nieruchomości. W Polsce gwałtownie rośnie popyt na ziemię rolną w Polsce. Od półtora roku ceny hektara skoczyły o blisko połowę

- Głód ziemi jest ogromny, a wolnych gruntów już na rynku nie ma. Stąd wielkie zainteresowanie przetargami Agencji Nieruchomości Rolnych. Liczba chętnych dochodzi do kilkunastu osób na przetarg. W tym roku możemy sprzedać nawet 5 tys. ha, ale zapotrzebowanie jest kilka razy większe - przyznaje Teresa Kucharska, wicedyrektor oddziału ANR w Bydgoszczy.

Od kilkunastu miesięcy ceny rosną w tempie 2,5 - 3 proc. miesięcznie. W województwie kujawsko-pomorskim średnia cena transakcyjna za hektar ziemi sprzedawanej przez ANR była w 2006 r. najwyższa w Polsce i sięgnęła 11,4 tys. zł. Dla porównania średnia dla całego kraju to 7,374 tys. zł. Drogo jest także w Wielkopolsce - 10,4 tys. zł za ha, i na Dolnym Śląsku - 9,4 tys. zł za ha. Ceny w obrocie prywatnym są jednak nawet o połowę wyższe. I nic nie wskazuje na to, że będą spadać. Agencji Nieruchomości Rolnych zostało tylko ok. 400 tys. ha. Jedynie czterokrotnie więcej, niż sprzedano w ubiegłym roku.

Na dodatek kolejki chętnych do zakupu ziemi ustawiają się w całym kraju. - W pierwszym kwartale 2006 r. sprzedaliśmy 1 tys. ha, a w ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku już 4 tys. - wylicza Stanisław Stępień, dyrektor oddziału ANR w Szczecinie.

Ostatnia szansa

Ceny średnie nie oddają rzeczywistych stawek, jakie ziemia rolna osiąga na przetargach nieograniczonych. Na początku kwietnia olsztyński oddział agencji sprzedał działkę rolną liczącą 2,2 ha leżącą nad Jeziorakiem (ale bez linii brzegowej) w cenie 140 tys. zł za 1 ha. Kupiła ją spółka z Kujaw.

- Tego typu transakcjom sprzyja bałagan w gminnym planowaniu przestrzennym. Planów zagospodarowania nie ma, więc właściciel atrakcyjnej działki robi kilka tysięcy złotych darowizny na rzecz gminy, a ta odwdzięcza się przekwalifikowaniem działki na budowlaną - wyjaśnia Kazimierz Polkowski, kierownik sekcji gospodarowania zasobem w olsztyńskim oddziale ANR.

Po kilkadziesiąt tysięcy złotych gotowi są też płacić rolnicy -uczestnicy przetargów ograniczonych. Tuż przed Wielkanocą Zygmunt Kołpacki z Osetna na granicy Kujaw i Pojezierza Iławskiego wygrał przetarg na 9,3 ha agencyjnego gruntu. W licytacji pokonał pięciu konkurentów, oferując najwyższą cenę - 27 tys. zł za 1 ha.

- Od dawna chciałem kupić tę działkę, bo znajduje się 100 metrów od moich zabudowań. Ale agencja nie sprzedawała. Dopiero teraz ogłosiła przetarg. Jadąc do Olsztyna, wiedziałem, że muszę tę ziemię kupić za każdą cenę, bo to ostatnia szansa - argumentuje Zygmunt Kołpacki. Dzięki ostatniemu zakupowi jego gospodarstwo powiększyło się do 40 ha. Rolnik ma świadomość, że tylko większy areał gwarantuje rozwój i większy dostęp do pieniędzy Unii.

Dzierżawcy walczą o swoje

Z kupnem ziemi spieszą się także dzierżawcy mający zapisane w umowach prawo pierwokupu. Ceny rosną tak szybko, że niedługo nie będzie ich stać na odkupienie gruntów. Agencja zgadza się na sprzedaż, jeżeli nie dotyczy ona tzw. gruntów atrakcyjnych, a dzierżawca nie zalega z czynszem.

- Grunty rolne tzw. atrakcyjne wyłączamy ze sprzedaży ograniczonej do otwartych przetargów. Chodzi o uzyskanie ceny wolnorynkowej za ziemię nad jeziorami, niedaleko miast czy inwestycji drogowych oraz za taką, na której zalegają cenne kopaliny - tłumaczy politykę agencji jej wiceprezes Waldemar Humięcki.

Tylko w dwóch największych oddziałach -olsztyńskim i zachodniopomorskim - takich gruntów jest w sumie 36 tys. ha. Wraz ze wzrostem zainteresowania przetargami rosną też ceny czynszu dzierżawnego. W 2005 r. średni roczny czynsz w agencji wynosił 150 zł za 1 ha, w 2006 r. już 175 zł za 1 ha. Najdrożej było na Dolnym Śląsku i w Wielkopolsce.

- W wypadku dzierżawcy agencyjne procedury przygotowania do sprzedaży trwają długo - nawet ponad rok. Dlatego jako federacja domagamy się, by dobrzy dzierżawcy mieli przedłużane dzierżawy nie na pięć, ale na 20 lat, co da im poczucie stabilności. Postulujemy też wyłączanie z dzierżaw do 20 proc. ziemi do sprzedaży dla rolników oraz ustalanie czynszów na podstawie analiz ekonomicznych, a nie z sufitu - wylicza Mariusz Olejnik, prezes Federacji Związków Pracodawców-Dzierżawców i Właścicieli Rolnych.

Związek zawodowy dłużników

Niektórzy dzierżawcy starają się zarobić kosztem państwa. Głównie dotyczy to tych, którzy zadłużyli się wcześniej w agencji, głównie nie płacąc czynszów za dzierżawione grunty. Na Warmii i Mazurach kilku dłużników założyło związek zawodowy i wystąpiło do polityków PiS z donosem na dyrektora oddziału w Olsztynie. Napisali, że dyrektor nie chce sprzedawać ziemi polskim chłopom.

- Każdy z tych "związkowców" jest nam winien pieniądze i ma komornika na karku - opowiada Zygmunt Komar, dyrektor ANR w Olsztynie.

Dzięki donosom chcą odzyskać zajętą przez komornika ziemię, odkupić ją, a następnie podzielić na działki budowlane. Cena metra kwadratowego takiej działki jest nawet dwudziestokrotnie wyższa niż gruntów rolnych.

IWONA TRUSEWICZ

--------------------------------------------------------------------------------

Grunty rolne są w Polsce już tak drogie jak w Skandynawii

Średnie ceny ziemi rolnej w wybranych krajach Unii
Ceny rosną, bo ziemię zaczynają kupować ludzie niezwiązani z rolnictwem, którzy traktują ją jako lokatę kapitału. Koszt hektara rośnie także z powodu dopłat unijnych do upraw oraz obaw przed nową ustawą o ustroju rolnym, ograniczającą wielkość gospodarstw do 300 hektarów.

Nieruchomości

Kolejki chętnych ustawiają się po ziemię rolną

Tłok na przetargach, galopujące ceny i donosy do polityków na agencję nieruchomości. W Polsce gwałtownie rośnie popyt na ziemię rolną w Polsce. Od półtora roku ceny hektara skoczyły o blisko połowę

- Głód ziemi jest ogromny, a wolnych gruntów już na rynku nie ma. Stąd wielkie zainteresowanie przetargami Agencji Nieruchomości Rolnych. Liczba chętnych dochodzi do kilkunastu osób na przetarg. W tym roku możemy sprzedać nawet 5 tys. ha, ale zapotrzebowanie jest kilka razy większe - przyznaje Teresa Kucharska, wicedyrektor oddziału ANR w Bydgoszczy.

Od kilkunastu miesięcy ceny rosną w tempie 2,5 - 3 proc. miesięcznie. W województwie kujawsko-pomorskim średnia cena transakcyjna za hektar ziemi sprzedawanej przez ANR była w 2006 r. najwyższa w Polsce i sięgnęła 11,4 tys. zł. Dla porównania średnia dla całego kraju to 7,374 tys. zł. Drogo jest także w Wielkopolsce - 10,4 tys. zł za ha, i na Dolnym Śląsku - 9,4 tys. zł za ha. Ceny w obrocie prywatnym są jednak nawet o połowę wyższe. I nic nie wskazuje na to, że będą spadać. Agencji Nieruchomości Rolnych zostało tylko ok. 400 tys. ha. Jedynie czterokrotnie więcej, niż sprzedano w ubiegłym roku.

Na dodatek kolejki chętnych do zakupu ziemi ustawiają się w całym kraju. - W pierwszym kwartale 2006 r. sprzedaliśmy 1 tys. ha, a w ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku już 4 tys. - wylicza Stanisław Stępień, dyrektor oddziału ANR w Szczecinie.

Ostatnia szansa

Ceny średnie nie oddają rzeczywistych stawek, jakie ziemia rolna osiąga na przetargach nieograniczonych. Na początku kwietnia olsztyński oddział agencji sprzedał działkę rolną liczącą 2,2 ha leżącą nad Jeziorakiem (ale bez linii brzegowej) w cenie 140 tys. zł za 1 ha. Kupiła ją spółka z Kujaw.

- Tego typu transakcjom sprzyja bałagan w gminnym planowaniu przestrzennym. Planów zagospodarowania nie ma, więc właściciel atrakcyjnej działki robi kilka tysięcy złotych darowizny na rzecz gminy, a ta odwdzięcza się przekwalifikowaniem działki na budowlaną - wyjaśnia Kazimierz Polkowski, kierownik sekcji gospodarowania zasobem w olsztyńskim oddziale ANR.

Po kilkadziesiąt tysięcy złotych gotowi są też płacić rolnicy -uczestnicy przetargów ograniczonych. Tuż przed Wielkanocą Zygmunt Kołpacki z Osetna na granicy Kujaw i Pojezierza Iławskiego wygrał przetarg na 9,3 ha agencyjnego gruntu. W licytacji pokonał pięciu konkurentów, oferując najwyższą cenę - 27 tys. zł za 1 ha.

- Od dawna chciałem kupić tę działkę, bo znajduje się 100 metrów od moich zabudowań. Ale agencja nie sprzedawała. Dopiero teraz ogłosiła przetarg. Jadąc do Olsztyna, wiedziałem, że muszę tę ziemię kupić za każdą cenę, bo to ostatnia szansa - argumentuje Zygmunt Kołpacki. Dzięki ostatniemu zakupowi jego gospodarstwo powiększyło się do 40 ha. Rolnik ma świadomość, że tylko większy areał gwarantuje rozwój i większy dostęp do pieniędzy Unii.
Dzierżawcy walczą o swoje

Z kupnem ziemi spieszą się także dzierżawcy mający zapisane w umowach prawo pierwokupu. Ceny rosną tak szybko, że niedługo nie będzie ich stać na odkupienie gruntów. Agencja zgadza się na sprzedaż, jeżeli nie dotyczy ona tzw. gruntów atrakcyjnych, a dzierżawca nie zalega z czynszem.

- Grunty rolne tzw. atrakcyjne wyłączamy ze sprzedaży ograniczonej do otwartych przetargów. Chodzi o uzyskanie ceny wolnorynkowej za ziemię nad jeziorami, niedaleko miast czy inwestycji drogowych oraz za taką, na której zalegają cenne kopaliny - tłumaczy politykę agencji jej wiceprezes Waldemar Humięcki.

Tylko w dwóch największych oddziałach -olsztyńskim i zachodniopomorskim - takich gruntów jest w sumie 36 tys. ha. Wraz ze wzrostem zainteresowania przetargami rosną też ceny czynszu dzierżawnego. W 2005 r. średni roczny czynsz w agencji wynosił 150 zł za 1 ha, w 2006 r. już 175 zł za 1 ha. Najdrożej było na Dolnym Śląsku i w Wielkopolsce.

- W wypadku dzierżawcy agencyjne procedury przygotowania do sprzedaży trwają długo - nawet ponad rok. Dlatego jako federacja domagamy się, by dobrzy dzierżawcy mieli przedłużane dzierżawy nie na pięć, ale na 20 lat, co da im poczucie stabilności. Postulujemy też wyłączanie z dzierżaw do 20 proc. ziemi do sprzedaży dla rolników oraz ustalanie czynszów na podstawie analiz ekonomicznych, a nie z sufitu - wylicza Mariusz Olejnik, prezes Federacji Związków Pracodawców-Dzierżawców i Właścicieli Rolnych.

Związek zawodowy dłużników

Niektórzy dzierżawcy starają się zarobić kosztem państwa. Głównie dotyczy to tych, którzy zadłużyli się wcześniej w agencji, głównie nie płacąc czynszów za dzierżawione grunty. Na Warmii i Mazurach kilku dłużników założyło związek zawodowy i wystąpiło do polityków PiS z donosem na dyrektora oddziału w Olsztynie. Napisali, że dyrektor nie chce sprzedawać ziemi polskim chłopom.

- Każdy z tych "związkowców" jest nam winien pieniądze i ma komornika na karku - opowiada Zygmunt Komar, dyrektor ANR w Olsztynie.

Dzięki donosom chcą odzyskać zajętą przez komornika ziemię, odkupić ją, a następnie podzielić na działki budowlane. Cena metra kwadratowego takiej działki jest nawet dwudziestokrotnie wyższa niż gruntów rolnych.

Grunty rolne są w Polsce już tak drogie jak w Skandynawii

Ceny rosną, bo ziemię zaczynają kupować ludzie niezwiązani z rolnictwem, którzy traktują ją jako lokatę kapitału. Koszt hektara rośnie także z powodu dopłat unijnych do upraw oraz obaw przed nową ustawą o ustroju rolnym, ograniczającą wielkość gospodarstw do 300 hektarów.



Rzeczpospolita

1

EKONOMIA I RYNEK
ROLNICTWO Duże nadzieje na zyski, ale prognozy są ostrożne

Dobry czas dla producentów maszyn

Dwa miliardy złotych wydadzą rolnicy na nowe maszyny w najbliższych trzech latach. Oznacza to ogromny wzrost przychodów producentów tego sprzętu. To unijna pomoc dla rolnictwa napędza koniunkturę w branży maszynowej.

Z funduszy strukturalnych rolnicy na inwestycje w gospodarstwach mogą otrzymać do 2006 r. 2,4 mld zł. Wnioski o tę pomoc złożyło już 12,5 tysiąca rolników. Opiewają one na ponad miliard złotych dofinansowania. Te pieniądze mają być przeznaczone głównie na zakup maszyn. Szczyt zakupów przypada teraz, zanim zaczną się prace w polu.

- Jednorazowo rolnik może otrzymać nawet 300 tysięcy złotych. Najchętniej przeznaczyłby te pieniądze na kupno starej maszyny z Niemiec lub Holandii, ale to pociąga za sobą mnóstwo pracy papierkowej. Dlatego wygodniej jest kupić nową - twierdzi Piotr Krośniak, właściciel firmy doradca.org, która pomaga rolnikom wypełniać wnioski o unijną pomoc.

Będą kupować

Jeśli polski rolnik chce sprowadzić z zagranicy maszynę, musi udowodnić, że w ciągu ostatnich 7 lat nie została ona tam kupiona za publiczne pieniądze. Jest to niezwykle trudne, bo zachodni rolnicy równie chętnie korzystali z unijnego dofinansowania jak polscy. Polacy korzystają z pośrednictwa firm handlowych, a nawet portali internetowych. W Niemczech niedawno powstała platforma w języku polskim www.traktorpool.de.

Bogatsi wolą kupować nowoczesne maszyny. W ciągu najbliższych trzech lat 8 tysięcy rolników zamierza kupić duże ciągniki o mocy przekraczającej 100 koni mechanicznych - wynika z badań firmy Kleffmann, przeprowadzonych w tym roku. Specjalizująca się w badaniach rynku rolnego firma ankietowała 800 właścicieli gospodarstw powyżej 50 ha i 400 gospodarujących na ponad 100 ha (tych ostatnich pytano tylko o zakup ciągników). Dwie trzecie z nich planuje inwestycje w modernizację maszyn. Oprócz ciągników chcą kupować agregaty uprawowo-siewne - w ciągu trzech lat może to zrobić 4 tys. rolników, kombajny (ok. 3,5 tys.) oraz rozsiewacze i opryskiwacze polowe (ok. 2,5 tys.). Bardzo dużo zamówień firmy dostają także na wozy paszowe. Według badań Kleffmanna 40 proc. producentów mleka deklarowało chęć zakupu takiego sprzętu. Wytwórca pasz SANO potwierdza, że zainteresowanie zakupem i dzierżawą tych wozów jest bardzo duże.

Nie ma już nieufności

Polscy rolnicy o wiele bardziej optymistycznie patrzą w przyszłość niż niemieccy czy francuscy. Jedna trzecia ankietowanych przez Kleffmanna oceniała perspektywy rozwoju swojego gospodarstwa jako dobre lub bardzo dobre. Jednym z czynników są większe możliwości inwestycyjne.

- W marcu nasza sprzedaż zwiększyła się o 25 procent w porównaniu ze styczniem. W ubiegłym roku, dzięki pomocy udzielonej rolnikom w ramach SAPARD, zanotowaliśmy 35-procentowy wzrost sprzedaży - ocenia Jerzy Bąk, dyrektor handlowy firmy Unia Grudziądz.

Zdaniem producentów maszyn Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa zbyt wolno podpisuje umowy z rolnikami. Gdyby tempo przyznawania dofinansowania było szybsze, na rynku maszyn rolniczych już teraz doszłoby do prawdziwego boomu.

- Podpisaliśmy umowę z firmą konsultingową, która załatwia za rolników wszystkie formalności konieczne przy staraniu się o dofinansowanie. Rolnicy nie muszą do tego dokładać nawet złotówki - deklaruje Piotr Kalinowski, dyrektor handlowy Farmtrac Tractors Europe z Mrągowa. Przyznaje, że na efekty trzeba będzie poczekać. - W ostatnich miesiącach sprzedaż jest bardzo słaba, ponieważ wszyscy czekają na wypłaty pieniędzy - dodaje Piotr Kalinowski. Przy handlującej sprzętem rolniczym Agromie z Kutna działa ośrodek doradztwa rolniczego, pomagający w planowaniu inwestycji i staraniach o dotacje. - Poza tym zatrudniamy konsultantów odpowiedzialnych wyłącznie za przygotowywanie wniosków i biznesplanów inwestycji - wymienia Daniel Łukawski z Agromy.

Bez nieufności

Na przedstawicieli handlowych, odpowiedzialnych za bezpośrednie kontakty z rolnikami, postawił także Pronar z Narwi. - Każdy z nich jest odpowiednio przeszkolony i wyposażony, aby, biorąc pod uwagę wielkość i stan konkretnego gospodarstwa, pomagać rolnikom w wyborze najlepszego planu inwestycji - mówi szef marketingu Pronaru Józef Wierzbicki.

Producenci i dystrybutorzy maszyn rolniczych nie ukrywają, że liczą na bardzo duży wzrost sprzedaży w najbliższym czasie. Ich prognozy, w porównaniu z oczekiwaniami, są ostrożniejsze. Zwiększenia sprzedaży o ok. 10 proc. oczekuje Pol-Mot Holding, produkujący m.in. prasy zbierające do słomy i siana oraz specjalistyczne przyczepy. Kilkuprocentowego wzrostu przychodów spodziewa się Agroma. Pronar planuje sprzedać w tym roku 3 tys. ciągników (2,6 tys. w 2004 roku) oraz 2 tys. przyczep (1,5 tys. w ubiegłym roku). Wyjątkowo dobrego roku spodziewa się natomiast Farmtrac Tractors, który liczy na zwiększenie obrotów o ponad 60 proc. Mają one wynieść w tym roku od 38 do 40 mln zł. Zyski pozostaną na ubiegłorocznym poziomie (niespełna 1,5 mln zł). W 2004 roku firma sprzedała w Polsce 340 ciągników (wiele współfinansowanych z SAPARD), w tym roku ma to być co najmniej 450 maszyn.

- Widzimy pozytywne nastawienie, nie ma już nieufności. Rolnicy przekonali się, że na pomocy Unii rzeczywiście można skorzystać - uważa Piotr Kalinowski.

Magdalena Kozmana, Andrzej Krakowiak

----------------------

Jerzy Wilczewski prowadzący, wraz z synami, gospodarstwo ogrodnicze w okolicach Sokółki: W tym roku kupujemy pięć ciągników, trzy opryskiwacze, dwie sadownice, rozsiewacze nawozów i instalację nawadniającą. Chcemy częściowo sfinansować zakup maszyn wykorzystując unijną pomoc. Złożyliśmy trzy wnioski o dofinansowanie w ramach działania "Inwestycje w gospodarstwach rolnych" i czekamy na podpisanie umów z agencją.

VIDE: dzisiejsza "Rzeczpospolita"
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050407/ekonomia/ekonomia_a_1.html
_________________
"Gruby"

*Quidquid agis prudenter agas et respice finem*

Piekna nasza Polska cala - bedzie wyprzedana

Piekna nasza Polska cala: nie ma u nas trzesien ziemi, tornad, terroryzmu, sasiedzi - chwala Bogu - na razie spokojni
MATKA NA SPRZEDAZ
- Rynek nieruchomosci stanal w miejscu po wejsciu w zycie ustawy o ksztaltowaniu ustroju rolnego, to jest skandal, zeby teraz w Polsce trudniej bylo ziemie sprzedac i kupic niz rok czy dwa lata temu, chociaz lezy odlogiem - oburzal sie komentator TVN, gdy kamera telewizyjna pokazywala sfrustrowanego miejskiego czlowieka przechadzajacego sie wsród pól, który powiedzial, ze swoje gospodarstwo zamierzal sprzedac, a teraz w zwiazku z ustawa chetnych wymiotlo. Zgodnie z jej zapisami, zeby kupic ziemie rolna w Polsce, nalezy posiadac wyksztalcenie rolnicze lub piec lat pracowac w gospodarstwie, byc zameldowanym w gminie, w której kupuje sie ziemie, a gospodarstwo nie moze byc wieksze niz 300 ha (dotychczasowe latyfundia liczace niekiedy po kilka tysiecy ha pozostaja). Jesli te warunki nie zostana spelnione prawo pierwokupu nalezy do Agencji Nieruchomosci Rolnych (ANR) Skarbu Panstwa. ANR moze sprzedac do 500 ha. Liberalowie o ustawie mówia ze zloscia, ze jest tak samo zasciankowa i glupia, jak haslo "oszolomów", ze ziemia jest jak matka, a matki sie nie sprzedaje.
Hektar w Polsce za kolacje w Berlinie
Cel ustawy jest jasny: ograniczyc - póki sie da - sprzedaz polskiej ziemi cudzoziemcom, chocby z tej prostej przyczyny, ze jest ona od kilku do kilkudziesieciu razy tansza u nas niz w Unii Europejskiej. Ksztaltowanie ustroju rolnego stanowi jednak nie tylko atrape: dzieki ustawie, która w tytule o tym mówi, chlopi maja ulatwione kupowanie ziemi, zeby mogli powiekszac swoje gospodarstwa, które w Polsce sa mniejsze niz w Unii Europejskiej. Gorzej, ze polski rolnik raczej ziemi chce sie dzisiaj wyzbyc niz ja kupic, bo taka byla prowadzona polityka rolna od samego poczatku tzw. transformacji, ze nic chlopu ani uprawiac, ani hodowac sie nie oplacalo. Rynek zawalony zostal importowana dotowana zywnoscia.
W 2002 roku ANR sprzedawala hektar ziemi srednio po 3 438 zl. W niektórych regionach kraju hektar ziemi mozna bylo nabyc w cenie jednej kolacji dla czterech osób w nie najdrozszej restauracji w Berlinie. Statystyki nawet malej czesci nie oddaja tego, co sie dzieje z nasza ziemia i nieruchomosciami. To, z czym mamy do czynienia oficjalnie dzisiaj, stanowi zaledwie preludium tego z czym byc moze zetkniemy sie niebawem i co moga juz niedlugo podawac w oficjalnych komunikatach: chociaz liberalowie sie z tego smieja prawdopodobna jest wielka wyprzedaz. Wszak piekna nasza Polska cala. Nie ma u nas trzesien ziemi, tornad, terroryzmu, upalów powyzej 40 stopni C w cieniu, choc tez w tym roku niezle dogrzalo.
Nic dziwnego, ze np. przed ambasada polska w Tel Awiwie na procedure przywrócenia obywatelstwa polskiego i paszport polski trzeba sie ustawic o piatej rano w ogromnej kolejce. Nasz kraj polozony jest na skrzyzowaniu waznych europejskich dróg, mozna tutaj robic dobre interesy. Wedlug oficjalnych danych, w ubieglym roku cudzoziemcy otrzymali prawo wlasnosci lub prawo do wieczystego uzytkowania 1701 nieruchomosci o lacznej powierzchni 2455,7 ha, 100 nieruchomosci rolnych o powierzchni 186,7 ha oraz 149 lokali, których laczna powierzchnia wynosila ponad 76 784,1 metrów kw. Na podstawie zezwolen w 2002 r. nabyli akcje i udzialy w spólkach bedacych wlascicielami lub uzytkownikami wieczystymi 197 nieruchomosci, których laczna powierzchnia przekraczala 1020 ha.
Smithfield Foods nabywal, wspólpracujac z panstwowa agencja
Zarejestrowano transakcje nabycia prawa wlasnosci lub wieczystego uzytkowania nieruchomosci zarówno na podstawie wymaganego zezwolenia, jak i wtedy, kiedy ono nie jest wymagane. Dotyczylo 2070 nieruchomosci gruntowych o powierzchni 2554 ha, w tym nieruchomosci rolnych o powierzchni 202,8 ha oraz 643 lokali o lacznej powierzchni 11 032 m kw. Minister spraw wewnetrznych i administracji wydal 2224 zezwolenia, w tym 159 na nabycie nieruchomosci o powierzchni 4781,6 ha. - To jest przeciez mniej niz malo - poinformowal podczas 53 posiedzenia Sejmu podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnetrznych i Administracji Tadeusz Matusiak.
Osoby prawne (firmy) otrzymaly 1223 zezwolenia na nabycie nieruchomosci o powierzchni 4884,1 ha, osoby fizyczne - 372 zezwolen na kupno nieruchomosci o lacznej powierzchni ok. 412 ha. Powierzchnia nieruchomosci rolnych, o która ubiegali sie cudzoziemcy wynosila lacznie 361 ha. MSWiA zgodzilo sie na nabycie przez cudzoziemców 179 lokali uzytkowych i mieszkalnych w strefie nadgranicznej (na mieszkania polozone poza ta strefa zezwolen nie trzeba).
W ciagu 13 lat - informowal Matusiak - tj. od 1990 r. do roku ubieglego, cudzoziemcy uzyskali 18 202 zezwolenia na nabycie nieruchomosci o lacznej powierzchni 34 165 ha.
Natomiast na nabycie lub objecie akcji lub udzialów w spólkach handlowych bedacych wlascicielami lub uzytkownikami wieczystymi nieruchomosci w ciagu ostatnich 7 lat wydano zezwolenia na zakup 40 457 ha. Wiadomo, ze tylko w roku 2002 cudzoziemcy uzyskali 450 pozwolen na nabycie akcji i udzialów w spólkach bedacych wlascicielem badz uzytkownikiem wieczystym nieruchomosci w Polsce o powierzchni prawie 9 tys. ha, z tego w spólkach posiadajacych nieruchomosci rolne o powierzchni ponad 670 ha.
W ten sposób wlasnie amerykanski koncern Shmithfield Foods "dorobil sie", wchodzac w uklady z Agencja Wlasnosci Rolnej Skarbu Panstwa (obecnie Agencje Nieruchomosci Skarbu Panstwa) 24 farm przemyslowego tuczu trzody. Koncern stworzyl warunki zwierzetom i zamieszkujacym w poblizu ferm ludziom, które uragaja wszelkim normom cywilizacyjno- humanitarnym i dewastuja srodowisko (o czym obszernie pisalismy kilkakrotnie w "Naszej Polsce").
Podstawianie polskich "jeleni" na przetargach
Mamy wiele przykladów nielegalnego nabywania przez cudzoziemców nieruchomosci, udzialów i akcji, chociaz do rejestru takich spraw w ub. roku wplynelo tylko 8. To jest tylko wierzcholek góry lodowej, której nikt nie bada, jaka jest wielka. Tajemnica poliszynela jest proceder podstawiania ludzi na przetargach etc. Glosna byla sprawa nielegalnego nabycia blisko 20 tys. ha ziemi w Zachodniopomorskiem. Prokuratura Okregowa w Szczecinie i Sad Okregowy w Szczecinie od dawna wiedza, ze na terenie Pomorza ma miejsce proceder polegajacy na zakladaniu przez cudzoziemców - w wiekszosci Niemców - spólek z udzialem podstawionych obywateli polskich, którzy formalnie sa wiekszosciowymi udzialowcami tychze spólek.
Ci teoretycznie majetni ludzie sa na ogól osobami bezrobotnymi, bez grosza. Proceder polega na tym, ze obywatele polscy za fikcyjny udzial w spólkach otrzymywali (otrzymuja?) wynagrodzenia. W sprawie szczecinskiej w 2001 r. zapadl wyrok, ale Prokuratura Okregowa w Szczecinie wniosla od niego apelacje, która do tej pory nie zostala rozpatrzona.
Cudzoziemcy dzierzawia ok. 114 ha nieruchomosci zasobów skarbu panstwa, zas podmioty z udzialem kapitalu zagranicznego - 60 tys. ha. Dzierzawcy - podmioty z kapitalem zagranicznym - moga przekazac po kilku latach (od 3 do 7) ziemie osobom fizycznym, cudzoziemcy moga te ziemie przejac na wlasnosc szybciej niz wynegocjowalismy z Unia Europejska w traktacie akcesyjnym.
Wieslawa Mazur